poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 6

-Niall?
-O hej Viktoria – uśmiechną się do mnie – oo właśnie poznaj moją dziewczynę
-Masz dziewczynę? – przeżyłam szok
-Tak, Renee chodź tu do mnie – koło niego stanęła dziewczyna. Ten ją objął i pocałował w czoło.
Była to bardzo szczupła dziewczyna, o czarnych włosach i o piwnych oczach. Ubrana była w kremową bluzkę z napisem ‘24/7’ i czarne rurki. Włosy miała spięte w kucyka.  W moim brzuchu zaczęło się dziwne uczucie, jak przyglądałam się dziewczynie a raz to Niallowi. Czyżbym była zazdrosna?! Jak to, to nie możliwe. To tylko super przyjaciel, z którym dobrze mi się rozmawia itd. I nic innego nie czuję. Ale to nie było do końca też takie uczucie. To było naprawdę dziwne. Wyczulam jakby chęć dobrej opieki nad nim. Coś w tym stylu. Nie wiedziałam co to. Pierwszy raz coś takiego czułam. Ale w głębi serca, chciałam aby teraz to on obejmował mnie. Dręczy mnie pytanie tylko, dlaczego tak się o mnie się martwił. Z tą nogą. Zaprosił mnie przecież w tedy aby pójść z nim po prezent dla kolegi. Dlaczego niby mnie a nie tą swoją  dziewczynę, przepiękną Renee? I tylko niech mi powie, że jest modelką….. ale brzydka to ona nie jest i muszę to przyznać.
-Może się poznacie? Renee to jest Viktoria, moja najlepsza koleżanka – ‘koleżanka? Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi – Viktoria to jest Renee, moja dziewczyna. – Renne podała mi rękę i ja zrobiłam to samo, ponieważ nie lubie tworzyć sobie wrogów.
-Hej, Viktoria. Jestem Renee Vilw
-Hej…. Yy.. Renee. A ja Viktoria Flar – uśmiechnęła się do mnie i zobaczyłam na jej buzi dołeczki
-Miło mi cię, poznać. Niall dużo o tobie opowiadał
-Też mi miło. Ale wiecie już muszę iść. Paa – skłamałam
-Paa - Odezwali się obaj równocześnie. I w tej chwili Niall dał jej całusa. Jeszcze raz to uczucie tylko, że jeszcze większe. Odwróciłam się na pięcie.  Odeszłam, skręciłam w pierwszy lepszy róg i z moich oczu zaczęły wypływać łzy. I w tej chwili zobaczyłam swój sufit w pokoju i pokój. Taak…. Czyli był to tylko sen……   był to tylko sen.  Tylko dlaczego tak zareagowałam. W tedy zaczęły w mojej głowie kłębić się myśli. Wróciły te same myśli co w czasie snu. A jeśli on tak naprawdę ma dziewczynę?  Ale nie….  W tedy by cały świat o tym widział. Właśnie…. Więc nie. Była 9;45. Zeszłam na dół w pidżamie, to do mnie nie podobne, bo nie lubie chodzić w pidżamie. Zeszłam na dół
-Hej mamo!
-Hej córeczko, chodź do kuchni  - zwidziało mnie to trochę. Wchodzę do kuchni, otwieram drzwi i mnie w tedy zamurowało w kuchni na krześle siedział Niall. Mama robiła kanapki
-No nareszcie wstałaś, przywitaj się – wskazała na Nialla
-Hej Viktoria
-He… Hej – nadal byłam w szoku – Niall – chłopak uśmiechną się
-Co tak długo spałaś? Fajny sen miałaś? – myślałam co by tu na szybko wymyśleć, aby móc odpowiedzieć mamie na zadane pytanie. Przecież prawdy jej i to jeszcze przy Niallu nie powiem. A po za tym nie miałam w zwyczaju kłamać. Też po prostu nie umiałam za bardzo.
-Nic, po prostu lubię czasami sobie dłużej poleniuchować – Niall jeszcze bardziej się uśmiechną. A myślałam, że już bardziej nie można.
-Dobrze, dobrze. Jedz już – położyła kanapki na stole. Wzięłam kanapkę i zaczęłam jeść.
-A ty kochaniutki, na pewno nie chcesz jeść? Naprawdę, żadnej kanapki?
-Na pewno. Dziękuję - Zdziwiłam się 

Przez 4 min. Do czasu kiedy skończyłam jeść trwała cisza. Zawsze znana byłam z tego, że szybko jem. Wstałam – No yy.. chyba wypadało abym się ubrała, zaraz wracam. – Poszłam do siebie do pokoju. Wybrałam tam jakieś ubranie z szafy. Zeszłam na dół. Niall już stał w przedpokoju. Uśmiechną się kiedy mnie zobaczył.
-Niall idziesz już? – zapytałam zdziwiona
-Nie sam. Z tobą
-Ok – nie protestowałam – ale teraz?
-Tak
-Dobra to…. Mamo! Idę pa, i nie wiem kiedy wrócę
-Dobrze kochanie lećcie już – krzyknęła
Wyszliśmy przed dom. Zamknęłam drzwi. I skierowaliśmy się do auta. Niall otworzył mi drzwi, wsiadłam do samochodu, zamknął drzwi. Obszedł go dookoła i sam wszedł do samochodu.  
-To gdzie jedziemy? – zapytałam
-Do mnie – uśmiechnął się.
-No… ok
-Jak nie chcesz to mogę zmienić plany
-Nie, chętnie zobaczę gdzie mieszkasz – wreszcie się uśmiechnęłam. Zapalił silnik i ruszyliśmy. Niall cały czas zagadywał mnie przez całą drogę, ale ja jakoś nie miałam najmniejszej ochoty rozmawiać. Ale odpowiadałam. Dobrze było, że to on głównie coś mówił a ja tylko odpowiadałam „aho”, „oo” „hym” itd. A w głębi duszy też byłam nie obecna. Niby nie myślałam o niczym. Skupiałam się na tym co widzę. Nie miałam dzisiaj ochoty na nic. Po godzinie rozmowy…  no znaczy opowiadań Nialla. Dojechaliśmy. Zobaczyłam piękny i duży biały dom przed sobą. Był dwupiętrowy. Na przodzie domu był malutki ogród w tym rósł jakiś krzaczek ładnie przycięty, dużo kwiatów.
Do drzwi frontowych, prowadziła  droga z kafelków. Niall zaprowadził mnie do drzwi otworzył je i moim oczom ukazały się bardzo ładne czarne meble. Sofa….. Czarny bardzo duży telewizor. Ściany były białe.  Okna wielkie. Były też okna balkonowe prowadzące na ogród. Z salonu widziałam już mały stawik, basen, grilla, miejsce na ognisko, dużo zielonej i czystej przestrzeni. Na dole była też kuchnia. Połączona z salonem. Piękna… mówię serio, czarne blaty, lodówka ogromna. No to akurat mnie nie zdziwiło znając Nialla. Duży stół przy którym zmieściło by się z 8-9 osób. I oczywiście znajdowały się schody prowadzące na górę.
-I jak wrażenia? – spytał Niall.
-Mogę powiedzieć tylko jedno duże… - wzięłam głęboki oddech – WOW . Bardzo ładnie mieszkasz. Nie to co ja…
-Daj spokój Viktoria. A tak w ogóle to czuj się jak w domu. – popatrzył w stronę kuchni – Głodny jestem
-To dlaczego nie zjadłeś u mnie śniadania przygotowanego przez mą mame?
-Bo nie chce wam żywności wyjadać – powiedział to takim tonem, że mimowolnie się uśmiechnęłam. Podszedł do lodówki i wyjął sobie sałatkę i owoce. – Muszę się zdrowo odżywiać…
-Jedz, smacznego. Chcesz abym zrobiła ci kanapkę i sobie przy okazji bo też zgłodniałam?
-Jak by to ci nie sprawiło problemu
-Żaden problem. – Podeszłam do lodówki wyjęłam potrzebne rzeczy do zrobienia kanapki.  Zrobiłam 4. Z serkiem, wędlinką, pomidorem i cebulą. Dwie dla siebie, dwie dla Nialla. Niall już swoje zjadł. Czekał na moje kanapki. –Smacznego – odezwałam się
-Dzięki i nawzajem – zjedliśmy kanapki. Niallowi bardzo zasmakowały.

Po skończonym posiłku poszliśmy obejrzeć coś w TV. Nic nie było co by nas zaciekawiło. Wiec wyłączyliśmy to i włączyliśmy X-box’a. Bawiliśmy się chyba z godzinę jak nie więcej. Po całym skakaniu (raczej to on skakał, a ja to nie za bardzo mogłam ze względu na nogę), graniu w gry byliśmy wyczerpani. 
-A może byś chciała wejść na górę? Zobaczyć mój pokój? – zapytał ni z skąd ni zowąd
-No.. ok
Weszliśmy na góre, zobaczyłam tam sześć drzwi każde do innego pokoju.
-Dobra to może który jest twój pokój i co to są za pokoje?
-No ten trzeci po prawej . Tu jest łazienka – wskazałam palcem pierwsze drzwi po prawej- potem pokój Harry’ego, mój. A tu po lewej Louisa i Liama i Zayn’a . Bo zapomniałem ci powidzieć, że oni też tu mieszkają. Na okres oczywiście kiedy nie jesteśmy z rodzicami. Czyli długo razem mieszkamy.
-Aha ok – w tej chwili usłyszeliśmy jakieś odgłosy na dole
-I chyba o wilkach mowa…. A mówiłem aby nie przychodzili dzisiaj..
-Ale przecież to też ich dom. Mają prawo – zauważyłam. Niall już schodził na dół, a ja za nim.
-Chłopaki no….
-Co? – usłyszałam głos Louisa – Aaaa wybacz zapomnieliśmy….  ale chyba wam nie przeszkadzamy, nie?
-No … trochę – chyba głupio mu było odpowiedzieć, wyczułam po jego tonie wypowiedzi. Wzięłam się na odwagę i zeszłam do salonu. I przed sobą zobaczyłam pięciu chłopców. Niall stał do mnie tyłem, a Louis się uśmiechną
- Cześć, jestem Louis – serce zaczynało mi co raz szybciej być. Ale zachowałam spokój. Brunet podał mi rękę, aby się przywitać i zgrabnie wyminął Nialla.
-A ja Viktoria – odwzajemniłam uścisk ręki.

-Domyślałem się,  bo Niall strasznie dużo nam o tobie opowiadał. – ukradkiem spojrzał na Nialla.  – A tak swoją drogą to teraz do domu wchodzi Liam. – Wszyscy spojrzeli w stronę drzwi. Stał tam wysoki mężczyzna. Którego rozpoznałam bym wszędzie. Uśmiechał się i kierował się w moją stronę.
-Cześć, Liam. A ty pewnie Viktoria – na jego twarzy też gościł uśmiech. Kiwnęłam głową – Miło mi cię poznać.

-Mi też – odwzajemniłam uśmiech
-Dobra, dobra – odezwał się Louis. – Teraz reszta. Nialla już pewnie  znasz. Więc jego pominiemy. Dalej na naszej drodze zapoznawczej stoi Harry. Harry przywitaj się grzecznie. Tylko grzecznie powiedziałem – Ostatnie słowo tak jakby krzyknął żartobliwie. Harry podszedł do mnie, wyciągną
rękę ja mu dałam swoją i mnie przytulił. Powiedział tylko „Cześć”. – Powiedziałem grzecznie! – Louis zaczął wpychać się, aby nas rozdzielić. Wyglądało to pewnie śmiesznie. Ale osiągnął swój cel. – OK. Teraz następny w kolejce i ostatni jest Zyan. Zayn tobie chyba nie muszę przypominać, że trzeba grzecznie. – W odpowiedzi, uśmiechną się łobuzersko.
____________________________________
Kochani, mam taką prośbę. Mogliście skomentować? To bardzo motywuje do dalszego pisania. I przepraszam, ze jak dawno był ostatni rozdziałek. To to spowodowane jest moim leniem oraz tym, że przyjechała do mnie rodzinka.  ;) Oraz przepraszam za błędy

4 komentarze:

  1. Świetnyy :) czekam na nextaa @DominikaBalewsk

    OdpowiedzUsuń
  2. Opowiadanie świetne brak mi słów ! Strasznie się wystraszyłam jak się dowiedziałam że Niall ma dziewczynę . A później kamień mi z serca spadł ! Więcej opowiadań ! A i mogłabyś dodać zdjęcia bohaterów ? Proszę lepiej by nam się czytało tak myślę . Pozdrowienia dla wszystkich directionersó !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. hej, świetne to jest co pisze... i zapraszam do siebie...

    http://zycienaplanecie1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Na prawdę świetne opowiadanie!! Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału ;) I zgadzam się z poprzednimi komentarzami, tzn ja też się na początku przestraszyłam, że Niall ma dziewczynę. A poza tym masz na prawdę talent do pisania! Czekam na kolejne rozdziały ;)

    OdpowiedzUsuń