-Niall?
-O hej Viktoria – uśmiechną się do mnie – oo właśnie poznaj moją dziewczynę
-Masz dziewczynę? – przeżyłam szok
-Tak, Renee chodź tu do mnie – koło niego stanęła dziewczyna. Ten ją objął i
pocałował w czoło.
Była to bardzo szczupła dziewczyna, o czarnych włosach i o piwnych oczach. Ubrana
była w kremową bluzkę z napisem ‘24/7’ i czarne rurki. Włosy miała spięte w
kucyka. W moim brzuchu zaczęło się
dziwne uczucie, jak przyglądałam się dziewczynie a raz to Niallowi. Czyżbym
była zazdrosna?! Jak to, to nie możliwe. To tylko super przyjaciel, z którym
dobrze mi się rozmawia itd. I nic innego nie czuję. Ale to nie było do końca
też takie uczucie. To było naprawdę dziwne. Wyczulam jakby chęć dobrej opieki
nad nim. Coś w tym stylu. Nie wiedziałam co to. Pierwszy raz coś takiego
czułam. Ale w głębi serca, chciałam aby teraz to on obejmował mnie. Dręczy mnie
pytanie tylko, dlaczego tak się o mnie się martwił. Z tą nogą. Zaprosił mnie
przecież w tedy aby pójść z nim po prezent dla kolegi. Dlaczego niby mnie a nie
tą swoją dziewczynę, przepiękną Renee? I
tylko niech mi powie, że jest modelką….. ale brzydka to ona nie jest i muszę to
przyznać.
-Może się poznacie? Renee to jest Viktoria, moja najlepsza koleżanka – ‘koleżanka?
Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi – Viktoria to jest Renee, moja dziewczyna. –
Renne podała mi rękę i ja zrobiłam to samo, ponieważ nie lubie tworzyć sobie
wrogów.
-Hej, Viktoria. Jestem Renee Vilw
-Hej…. Yy.. Renee. A ja Viktoria Flar – uśmiechnęła się do mnie i zobaczyłam na
jej buzi dołeczki
-Miło mi cię, poznać. Niall dużo o tobie opowiadał
-Też mi miło. Ale wiecie już muszę iść. Paa – skłamałam
-Paa - Odezwali się obaj równocześnie. I w tej chwili Niall dał jej całusa.
Jeszcze raz to uczucie tylko, że jeszcze większe. Odwróciłam się na
pięcie. Odeszłam, skręciłam w pierwszy
lepszy róg i z moich oczu zaczęły wypływać łzy. I w tej chwili zobaczyłam swój
sufit w pokoju i pokój. Taak…. Czyli był to tylko sen…… był to tylko sen. Tylko dlaczego tak zareagowałam. W tedy
zaczęły w mojej głowie kłębić się myśli. Wróciły te same myśli co w czasie snu.
A jeśli on tak naprawdę ma dziewczynę?
Ale nie…. W tedy by cały świat o
tym widział. Właśnie…. Więc nie. Była 9;45. Zeszłam na dół w pidżamie, to do
mnie nie podobne, bo nie lubie chodzić w pidżamie. Zeszłam na dół
-Hej mamo!
-Hej córeczko, chodź do kuchni -
zwidziało mnie to trochę. Wchodzę do kuchni, otwieram drzwi i mnie w tedy
zamurowało w kuchni na krześle siedział Niall. Mama robiła kanapki
-No nareszcie wstałaś, przywitaj się – wskazała na Nialla
-Hej Viktoria
-He… Hej – nadal byłam w szoku – Niall – chłopak uśmiechną się
-Co tak długo spałaś? Fajny sen miałaś? – myślałam co by tu na szybko wymyśleć,
aby móc odpowiedzieć mamie na zadane pytanie. Przecież prawdy jej i to jeszcze
przy Niallu nie powiem. A po za tym nie miałam w zwyczaju kłamać. Też po prostu
nie umiałam za bardzo.
-Nic, po prostu lubię czasami sobie dłużej poleniuchować – Niall jeszcze
bardziej się uśmiechną. A myślałam, że już bardziej nie można.
-Dobrze, dobrze. Jedz już – położyła kanapki na stole. Wzięłam kanapkę i
zaczęłam jeść.
-A ty kochaniutki, na pewno nie chcesz jeść? Naprawdę, żadnej kanapki?
-Na pewno. Dziękuję - Zdziwiłam się
Przez
4 min. Do czasu kiedy skończyłam jeść trwała cisza. Zawsze znana byłam z tego,
że szybko jem. Wstałam – No yy.. chyba wypadało abym się ubrała, zaraz wracam.
– Poszłam do siebie do pokoju. Wybrałam tam jakieś ubranie z szafy. Zeszłam na
dół. Niall już stał w przedpokoju. Uśmiechną się kiedy mnie zobaczył.
-Niall idziesz już? – zapytałam zdziwiona
-Nie sam. Z tobą
-Ok – nie protestowałam – ale teraz?
-Tak
-Dobra to…. Mamo! Idę pa, i nie wiem kiedy wrócę
-Dobrze kochanie lećcie już – krzyknęła
Wyszliśmy przed dom. Zamknęłam drzwi. I skierowaliśmy się do auta. Niall
otworzył mi drzwi, wsiadłam do samochodu, zamknął drzwi. Obszedł go dookoła i
sam wszedł do samochodu.
-To gdzie jedziemy? – zapytałam
-Do mnie – uśmiechnął się.
-No… ok
-Jak nie chcesz to mogę zmienić plany
-Nie, chętnie zobaczę gdzie mieszkasz – wreszcie się uśmiechnęłam. Zapalił
silnik i ruszyliśmy. Niall cały czas zagadywał mnie przez całą drogę, ale ja
jakoś nie miałam najmniejszej ochoty rozmawiać. Ale odpowiadałam. Dobrze było,
że to on głównie coś mówił a ja tylko odpowiadałam „aho”, „oo” „hym” itd. A w głębi
duszy też byłam nie obecna. Niby nie myślałam o niczym. Skupiałam się na tym co
widzę. Nie miałam dzisiaj ochoty na nic. Po godzinie rozmowy… no znaczy opowiadań Nialla. Dojechaliśmy.
Zobaczyłam piękny i duży biały dom przed sobą. Był dwupiętrowy. Na przodzie
domu był malutki ogród w tym rósł jakiś krzaczek ładnie przycięty, dużo
kwiatów.
Do drzwi frontowych, prowadziła droga z
kafelków. Niall zaprowadził mnie do drzwi otworzył je i moim oczom ukazały się
bardzo ładne czarne meble. Sofa….. Czarny bardzo duży telewizor. Ściany były
białe. Okna wielkie. Były też okna balkonowe
prowadzące na ogród. Z salonu widziałam już mały stawik, basen, grilla, miejsce
na ognisko, dużo zielonej i czystej przestrzeni. Na dole była też kuchnia.
Połączona z salonem. Piękna… mówię serio, czarne blaty, lodówka ogromna. No to akurat
mnie nie zdziwiło znając Nialla. Duży stół przy którym zmieściło by się z 8-9
osób. I oczywiście znajdowały się schody prowadzące na górę.
-I jak
wrażenia? – spytał Niall.
-Mogę powiedzieć tylko jedno duże… - wzięłam głęboki oddech – WOW . Bardzo
ładnie mieszkasz. Nie to co ja…
-Daj spokój Viktoria. A tak w ogóle to czuj się jak w domu. – popatrzył w
stronę kuchni – Głodny jestem
-To dlaczego nie zjadłeś u mnie śniadania przygotowanego przez mą mame?
-Bo nie chce wam żywności wyjadać – powiedział to takim tonem, że mimowolnie
się uśmiechnęłam. Podszedł do lodówki i wyjął sobie sałatkę i owoce. – Muszę się
zdrowo odżywiać…
-Jedz, smacznego. Chcesz abym zrobiła ci kanapkę i sobie przy okazji bo też
zgłodniałam?
-Jak by to ci nie sprawiło problemu
-Żaden problem. – Podeszłam do lodówki wyjęłam potrzebne rzeczy do zrobienia
kanapki. Zrobiłam 4. Z serkiem,
wędlinką, pomidorem i cebulą. Dwie dla siebie, dwie dla Nialla. Niall już swoje
zjadł. Czekał na moje kanapki. –Smacznego – odezwałam się
-Dzięki i nawzajem – zjedliśmy kanapki. Niallowi bardzo zasmakowały.
Po
skończonym posiłku poszliśmy obejrzeć coś w TV. Nic nie było co by nas
zaciekawiło. Wiec wyłączyliśmy to i włączyliśmy X-box’a. Bawiliśmy się chyba z
godzinę jak nie więcej. Po całym skakaniu (raczej to on skakał, a ja to nie za bardzo mogłam ze względu na nogę), graniu w gry byliśmy
wyczerpani.
-A może byś chciała wejść na górę? Zobaczyć mój pokój? – zapytał ni z skąd ni zowąd
-No.. ok
Weszliśmy na góre, zobaczyłam tam sześć drzwi każde do innego pokoju.
-Dobra to może który jest twój pokój i co to są za pokoje?
-No ten trzeci po prawej . Tu jest łazienka – wskazałam palcem pierwsze drzwi
po prawej- potem pokój Harry’ego, mój. A tu po lewej Louisa i Liama i Zayn’a .
Bo zapomniałem ci powidzieć, że oni też tu mieszkają. Na okres oczywiście kiedy
nie jesteśmy z rodzicami. Czyli długo razem mieszkamy.
-Aha ok – w tej chwili usłyszeliśmy jakieś odgłosy na dole
-I chyba o wilkach mowa…. A mówiłem aby nie przychodzili dzisiaj..
-Ale przecież to też ich dom. Mają prawo – zauważyłam. Niall już schodził na
dół, a ja za nim.
-Chłopaki no….
-Co? – usłyszałam głos Louisa – Aaaa wybacz zapomnieliśmy…. ale chyba wam nie przeszkadzamy, nie?
-No … trochę – chyba głupio mu było odpowiedzieć, wyczułam po jego tonie
wypowiedzi. Wzięłam się na odwagę i zeszłam do salonu. I przed sobą zobaczyłam
pięciu chłopców. Niall stał do mnie tyłem, a Louis się uśmiechną
- Cześć, jestem Louis – serce zaczynało mi co raz szybciej być. Ale zachowałam
spokój. Brunet podał mi rękę, aby się przywitać i zgrabnie wyminął Nialla.
-A ja Viktoria – odwzajemniłam uścisk ręki.
-Domyślałem
się, bo Niall strasznie dużo nam o tobie
opowiadał. – ukradkiem spojrzał na Nialla. – A tak swoją drogą to teraz do domu wchodzi
Liam. – Wszyscy spojrzeli w stronę drzwi. Stał tam wysoki mężczyzna. Którego
rozpoznałam bym wszędzie. Uśmiechał się i kierował się w moją stronę.
-Cześć, Liam. A ty pewnie Viktoria – na jego twarzy też gościł uśmiech.
Kiwnęłam głową – Miło mi cię poznać.
-Mi też – odwzajemniłam uśmiech
-Dobra, dobra – odezwał się Louis. – Teraz reszta. Nialla już pewnie znasz. Więc jego pominiemy. Dalej na naszej
drodze zapoznawczej stoi Harry. Harry przywitaj się grzecznie. Tylko grzecznie
powiedziałem – Ostatnie słowo tak jakby krzyknął żartobliwie. Harry podszedł do
mnie, wyciągną rękę
ja mu dałam swoją i mnie przytulił. Powiedział tylko „Cześć”. – Powiedziałem grzecznie!
– Louis zaczął wpychać się, aby nas rozdzielić. Wyglądało to pewnie śmiesznie.
Ale osiągnął swój cel. – OK. Teraz następny w kolejce i ostatni jest Zyan. Zayn
tobie chyba nie muszę przypominać, że trzeba grzecznie. – W odpowiedzi,
uśmiechną się łobuzersko.
____________________________________
Kochani, mam taką prośbę. Mogliście skomentować? To bardzo motywuje do dalszego pisania. I przepraszam, ze jak dawno był ostatni rozdziałek. To to spowodowane jest moim leniem oraz tym, że przyjechała do mnie rodzinka. ;) Oraz przepraszam za błędy
Świetnyy :) czekam na nextaa @DominikaBalewsk
OdpowiedzUsuńOpowiadanie świetne brak mi słów ! Strasznie się wystraszyłam jak się dowiedziałam że Niall ma dziewczynę . A później kamień mi z serca spadł ! Więcej opowiadań ! A i mogłabyś dodać zdjęcia bohaterów ? Proszę lepiej by nam się czytało tak myślę . Pozdrowienia dla wszystkich directionersó !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńhej, świetne to jest co pisze... i zapraszam do siebie...
OdpowiedzUsuńhttp://zycienaplanecie1d.blogspot.com/
Na prawdę świetne opowiadanie!! Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału ;) I zgadzam się z poprzednimi komentarzami, tzn ja też się na początku przestraszyłam, że Niall ma dziewczynę. A poza tym masz na prawdę talent do pisania! Czekam na kolejne rozdziały ;)
OdpowiedzUsuń