Następnego
dnia ustawiłam sobie budzik na godzinę siódmą rano, aby się wyrobić z
przygotowaniem do spotkania z Niallem. Ledwo co wstałam z łóżka, ale
najbardziej na nogi postawiła mnie wiadomość, że już niedługo mam się spotkać z
kolegą. Nie traktowałam Nialla jako
sławną osobę, traktowałam go normalnie. Jak normalnego zwykłego kolegę. Chciałam
aby i on czuł się przy mnie swobodnie.
Postanowiłam się ubrać w białą bluzkę w kremowe paski, niebieskie rurki i
trampki. Uczesałam włosy w kok, lekko podmalowałam rzęsy. Kiedy zeszłam na dół
była już ósma. Jeszcze wszyscy spali.
Więc postanowiłam, że zrobię sobie śniadanie. Zrobiłam kanapkę z szynką
i pomidorem. I oczywiście herbatkę, bez herbatki bym nie dała rady. Uwielbiam
ją pić. Poszłam sobie z moim śniadaniem oglądać TV. Skakałam po kanałach dłuższy
czas szukając odpowiedniego programu przegryzając kanapkę i popijając gorącą
herbatką. I wreszcie po dziesięciu minutach skakania po kanałach, znalazłam.
Serial o brytyjskiej rodzince, który cały czas borykają się z problemami.
Bardzo popularny w Anglii. Po tym programie zaczął się jakiś program na żywo, w
którym mieli wystąpić chłopcy z One Direction! I oczywiście dopiero w tedy
przypomniało mi się to co napisał mi wczoraj Niall na facebook’u. Mieli mieć
wywiad o 9.00. Usadowiłam się wygodnie na kanapie, już tylko dopicie herbatki
do końca mi zostało. Oglądałam wywiad.
Pytali chłopców o różne rzeczy, o ich trasę koncertową, nowe piosenki, teledyski.
Cały wywiad trwał jakieś 30-40 min. Uwielbiam oglądać wywiady. Nawet jak cały czas pytają
o te same rzeczy,. Czasami to zaczyna być nudne, ale lubię sobie popatrzeć na
swoich idoli. Po skończonym wywiadzie, zeszli się wszyscy domownicy.
-Kochanie masz bardzo wielki talent! Twój prezent do Amy jest wyjątkowy! Po
prostu nie mogę się na niego napatrzeć. Dzisiaj go powiesimy u niej w pokoju –
weszła do salonu uradowana mama
-Jeszcze raz ci dziękuję – odezwała się z kuchni Amy – bardzo mi się podoba
-Och dziękuję – czułam, że się rumienię, zawsze jak mnie chwalono robiłam się
czerwona jak burak – cieszę się, że się podoba. Dobrze lecę na górę smacznego
wszystkim życzę – krzyknęłam ze schodów.
Weszłam na facebooka, od razu dostałam wiadomość od Nialla
-„Już nie śpisz?”
-„Oj od dawna, a tak w ogóle to Heej ;D”
-„oj sorry zapomniałem xD Cześć. A
czemu?”
-„hahahah, bo cały czas myślę o
dzisiejszym dniu”
Miałam mu tego nie wysyłać, miałam tego nie wysyłać. Zamiast backspace
nacisnęłam odruchowo enter. Walnęłam się w głowę poduszką, nie chciałam się do
niej wydzierać bo by się zaciekawili pozostali domownicy moim zachowaniem, i by
się chcieli dowiedzieć wszystkiego. Ale ja chciałam to zachować dla siebie.
-„oo to tak jak ja. Dobra to ja się będę
zbierał bo do ciebie jest ode mnie jakaś godzinka drogi, a trzeba jeszcze
pojechać do centrum i coś wybrać dla kolegi, pa”
-„Pa”
No i znowu te motylki w brzuchu przy rozmowie z nim. – Viktoria to zwykłe pisanie z kolega przez
facebook’a – cały czas próbowałam sobie to wmówić.
Resztę czasu do przyjazdu Nialla spędziłam przez komputerem. Nawet nie
wiem, jak szybko mi ten czas miną. Kiedy usłyszałam dzwonek od drzwi
wejściowych, powiedziałam rodzinie że ja otworze bo to do mnie, a w tym
czasie szybko pobiegłam do łazienki zobaczyć jak wyglądam i ogarnąć się
jeszcze.
Kiedy już skończyłam wyszłam z łazienki a moim oczom ukazał się Niall w
środku
domu rozmawiający z mamą. Siostry na szczęście nie było w domu, poszła
na swoje
przyjęcie urodzinowe. Boje się jej reakcji jakby zobaczyła Nialla u nas w
domu,
moja mama nie znała takiego zespołu jakim jest One Direction, więc dla
niej tak jak dla mnie był to normalny chłopak.
- O Hej Niall – powiedziałam kierując się w stronę chłopaka
-Hej Viktoria – podpowiedział z jeszcze większym uśmiechem – miło mi cię znowu
zobaczyć
-Viktoria, choć ze mną na słówko do kuchni, muszę ci coś pokazać co musisz
zrobić jak wrócisz. Niall ona za chwile wróci – upewniła go mama
-Ale mamo…. ja muszę już wyjść – odezwałam się do niej błagalnym głosem
- Poczekaj, najpierw choć ze mną – nie dałam rady ustać w miejscu, wzięła mnie
za rękę i zaprowadziła mnie do kuchni. Niall cały czas stał w przedpokoju.
-Kochana, to super chłopak, tylko mi go
nie spław. Jest taki wychowany, przystojny – powiedziała patrząc się na mnie
nad swoich okularów.
-Ale mamo, ja nie chce…. a to jest
zwykły kolega…. dobra już muszę iść… paa
– odpowiedziałam, wychodzą z kuchni kierując się w stronę gdzie nadal stał
Niall
-No dobrze przepraszam cię za… - powiedziałam dochodząc do chłopaka
-Nie musisz za nic przepraszam, to ja muszę . – przerwał mi
-Nie ty nie przepraszaj już za nic. To to jeźdźmy po ten prezent
-Tak, masz racje, jeźdźmy… to tylko 30
min. Od ciebie do centrum
Wyszliśmy z domu, zamknęłam drzwi i podeszłam razem z Irlandczykiem do jego samochodu. Zapalił silnik i ruszyliśmy.
-Może
coś opowiesz o sobie, bo ja ciebie w ogóle nie znam. A ty pewnie mnie znasz,
ale i tak ci potem o sobie opowiem, teraz ty …. no mów – powiedział z uśmiechem
na ustach a z jego tonu można było odczytać wielkie zaciekawienie mną
-hymm o czym by ci tu opowiedzieć – wyjrzałam przez okno i zaczęłam się
zastanawiać co powiedzieć – Jestem Polką, urodziłam się Polsce. W wieku
4 lat przeprowadziłam się tutaj. Ale cały czas wracam do Polski, bo mam
tam rodzinę i znajomych, kiedy miałam 13 lat musieliśmy się na 2 lata
przeprowadzić do Polski. Moi rodzice to Polacy, mam trzynastoletnią siostrę
Amy. Nie mamy zwierząt w domu…. Uwielbiam grać na gitarze, czy to klasycznej
czy elektrycznej. Gram od 11 roku życia.
-Oooo grasz na gitarze – w głosie chłopaka słyszałam satysfakcje
-Pfff no nie wiem o czym ci więcej powiedzieć – odwróciłam się do chłopaka
-ahaa …. Mam coś dla ciebie, jak dojedziemy to ci dam – popatrzył się na mnie
-Niall nie musiałeś, naprawdę. Przecież ci mówiłam, że nic nie chce
-Ajj nic już nie mów. Zaraz dojedziemy – i w tej chwili włączył radio, akurat
leciała piosenka One Direction Kiss you, od razu bez myślenia zabrałam się do
śpiewania zanim ugryzłam się z język, kiedy to już zrobiłam chłopaka uśmiechną
się do mnie – bardzo ładny masz głosik
- Nie taki jak ty… - znowu czułam, że się rumienię
-Ale ja mówię na serio. Wypatruj wolnego miejsca bo już jesteśmy
Te 30 min. Jazdy samochodem były chyba najkrótsze w moim życiu
-Tam Niall patrz! Jest wolne miejsce! – krzyknęłam pokazując palcem w wolne
miejsce. Niall zaparkował właśnie tam gdzie pokazałam. Kiedy odpięłam pas i
otworzyłam drzwi, czułam na sobie wzrok mojego towarzysza.
- Emm… Viktoria
-hymn- odwróciłam się w jego stronę, chłopak odwrócił się na tylne siedzenia i
wyjął coś małego. Wyszedł z samochodu. Zamknął drzwi od strony kierowcy zbliżył
się do mnie. Moje serce waliło jak oszalałe.
I znowu te motylki w brzuchu.
-Jeszcze raz cię przepraszam
-Mówił ci ktoś, że za często przepraszasz? – Podniosłam głowę, spojrzałam się w
jego twarz, uśmiechał się od ucha do ucha
-Masz
-Co to?
-Otwórz- wzięłam od niego pudełko, otworzyłam i zobaczyłam na własne oczy nowiutkiego
smartfona.
-To za ten telefon w kinie
-Ale…ale… Niall nie musiałeś, mówiłam Ci, że nic nie chce od ciebie. –
Skierowałam pudełeczko z zawartością w jego stronę, ale on odepchną go z
powrotem w moją.
-Cii, to dla ciebie ode mnie, przeprosiłem już Cię chyba z milion razy, ale
przyjmij to proszę.
-Dobrze, dziękuję Ci – przytuliłam się do chłopaka, a on to odwzajemnił ten
gest oraz uśmiechną się do mnie. – dobra to już chodźmy, musimy ten prezent
wybrać, bo czuje, że szybko tego nie załatwimy szybko.
-Tak, tak chodźmy
Obeszliśmy chyba wszystkie sklepy, spędziliśmy tam jakieś 3-4 godzinki na
myśleniu co temu koledze można było kupić. Ja zawsze miałam problem z wybieram
prezentów. A jeszcze to, że nie znałam
kolegi Nialla, nie widziałam co lubi itd. Aż do czasu kiedy Niallowi
przypomniało się, że jego znajomy lubi gry komputerowe i cały czas w nie gra,
chociaż potwierdził, że nie jest uzależniony. No więc w takim razie udaliśmy
się do sklepu pełnego płyt CD, gier, filmów. Raj dla mnie. Normalna
dziewczyna
nie była by zachwycona tym widokiem, bardziej była by zadowolona z nowych
butków, bluzek, spodni, szczotki do włosów, kosmetyków. Ale ja no kocham takie
rzeczy jak gry komputerowe typu strzelnianki, gry akcji. Tak to mój klimat.
Tyle tam rzeczy dla mnie było. A co to
prezentu to mieliśmy wielkie szczęście, bo akurat było bardzo dużo gier świeżo
po premierze. Szybko bez zastanowienia kupiliśmy mu grę, która moim zdaniem by
mu się podobała i sama też chciałabym w nią zagrać. Oczywiście o tym drugim nie
mówiąc Niallowi.
-Widzę, że ci się tu podoba – powiedział kiedy staliśmy w kolejce do kasy
-Oj tak, kocham takie klimaty, od dziecka gram w gry. Najlepsze są
strzelnianki, gry akcji.
-Ja tam wole filmy lub oglądać jak ktoś gra – w tej chwili puścił do mnie oko –
a ostatnio nawet jak bym chciał grać to bym nie mógł. Czas mi nie pozwala. Cały
czas mamy różne wywiady, sesje zdjęciowe,
koncerty, spotkania z fanami, różne premiery. A ten rok jest dla nas wyjątkowo
ciężki.
-Zazdroszczę wam a zarazem współczuję. Macie tyle roboty …
-No fakt, pracujemy cały czas. – uśmiechną się do mnie i odwrócił się do
kasjerki – Dzień Dobry, poprosimy tą grę
-Dzień Dobry, dobrze, już liczę. Będzie to 20 funtów.
-Proszę
-Dziękuję, miłego dnia życzę. Do widzenia
- Do widzenia.
-Viktoria, to co robimy?
-Jesteś głodny? – Niall odwrócił się do mnie i widziałam szeroki uśmiech na
jego twarzy.
-Hahahah mnie się pytasz?
-Noo tak – schyliłam głowę
-To gdzie chcesz iść? Chodź na 3 piętro są tam dobre fast food’y. – w tej
chwili poczułam jego dwa palce na swoim podbródku, który lekko podniósł na
górę. – Uśmiechnij się
-Jestem cały dzień szczęśliwa – czułam na sobie rumieńce
Kiedy szliśmy na górę, Nialla zaczepiły fanki. Oczywiście pytały się z kim on
tutaj chodzi, opowiedział, że z dobrą koleżanką. Porobił sobie z nimi zdjęcie,
rozdał parę autografów. I oddaliliśmy się. Kiedy doszliśmy do takiej knajpki,
bardzo podobna do KFC. Złożyliśmy zamówienie.
Ja zamówiłam porcję frytek i coli. Niall to samo, tylko, że mega porcję frytek.
Kiedy już dostaliśmy nasze zamówienie, postanowiliśmy poszukać wolnych miejsc.
Kiedy już owe znaleźliśmy usieliśmy i zaczęliśmy konsumować to co zamówiliśmy.
-Chciałabym tyle jeść co ty i nie tyć – widziałam uśmiech na twarzy chłopaka.
-Wiesz, gdyby nie ćwiczenia to bym wyglądał…. no…. bym…. dużo ważył – w
tej chwili oboje się zaśmialiśmy – dlatego teraz jak zjem to mi się nic nie
stanie. A jeszcze tak rzadko jem jakieś niezdrowe jedzenie.
-aha – uśmiechnęłam się – która jest godzina?
- jakoś wpół do czwartej, przepraszam, że pytam ale co chciała ci w tedy
pokazać mama w kuchni?
-A nic takiego – zaczęłam gorączko myśleć, co tu mu powiedzieć, przecież prawdy
mu nie powiem. ‘Wiesz co moja mam chce
nas swatać’ jak to by zabrzmiało. –
miałam obiad ugotować i naczynia pomyć
-Czy chcesz już do domu jechać?
-Możemy już się zbierać.
--------------------------------------------------
W samochodzie tematom do rozmowy nie było końca. Rozmawialiśmy o wszystkim. O
Polsce – Niall powiedział mi, że jeszcze nigdy tam nie był - o samochodach, o fankach, o kuchni, o
filmach.
Naprawdę mogliśmy rozmawiać i rozmawiać. Tak swobodnie się
przy nim czułam. Jakbym znała go od piaskownicy. Taki mój przyjaciel na zawsze, któremu zawsze
mogę się zwierzyć. Nawet jak dojechaliśmy pod mój dom, rozmawialiśmy z jakieś
półtorej godziny. Czas nie miał dla nas znaczenia. Nigdzie się nam nie
śpieszyło. Z rozmowy wyrwał nas mój telefon. Jak to zawsze w sytuacja kiedy nie
ma mnie długo w domu dzwoniła moja mama. Trudno jej się dziwić w końcu była za
piętnaście minut osiemnasta. A mnie od godziny 11 nie było w domu.
-Przepraszam, mama. Pewnie się martwi. Muszę odebrać – powiedziałam patrząc się
błagalnie na blondyna
-Nie no, ok. W końcu siedzimy tu już półtorej godziny. – posłał uśmiech w moim
kierunku
-Halo? – odezwałam się do słuchawki
-Cześć córeczko. Chciałam tylko wiedzieć co się z tobą dzieje. Nie ma cię cały
dzień. Martwię się – odezwał się żeński głos po drugiej stronie słuchawki
należący do mojej mamy
-Nie masz czego. Jestem z Niallem pod domem w jego samochodzie, zaraz wejde do
domu
-Nie musisz się śpieszyć. Pozdrów go ode mnie – słyszałam pogłosie, że się
rozweseliła
-Dobrze papa –nacisnęłam czerwony przycisk na wyświetlaczu, chowając komórkę do
torebki. Odwróciłam się do mojego towarzysza, zauważyłam, ze siedzi smutny
-Co się stało? – zapytałam z wyraźną troską w głosie
-Nic.. po prostu….. po prostu…. będę tęsknił jak sobie już pójdziesz – cały
czas patrzył w jeden punt przez siedząc trzymał obie ręce na kierownicy.
-Możemy się spotkać zawsze. Chciałbyś przyjść do mnie jutro? – sama nie
uwierzyłam w to co przed chwilą powiedziałam. Również zamarłam czekają na jego
odpowiedź. Chłopak usłyszą moje pytanie na reszcie zrobił jakiś ruch. Zobaczyłam jego oczy, z których nic na złość
nie dało się odczytać. Niall uśmiechnął
się
-Chętnie, to o której mam przyjść? I tak nie mam nic do roboty, bo mamy dzień
wolny.
-Nie wiem. Jak ci wygodnie możesz o której chcesz byle po dwunastej. Chciałabym
się wyspać, a jestem strasznym leniem i lubię leniuchować do dziesiątej czy
jedenastej – Horan po mojej wypowiedzi pokazał całe swoje uzębienie. I znowu
odwrócił się i patrzył w jeden punt przed siebie – Poza tym masz pozdrowienia
od mojej mamy, która cię bardzo polubiła – cały czas patrzyłam się na niego.
Kiedy znowu zaczęło się to dziać. Motylki w brzuchu, chyba z trzysta świrowały
na całego, a serca waliło jak oszalałe – możemy trochę posiedzieć u mnie a
potem gdzieś sobie wyjść. Coś zjeść lub pójść do kawiarni. Ale to się zobaczy
jutro – odwróciłam się i również zaczęłam patrzeć w jeden punkt przed siebie.
Nie mogłam uwierzyć w coś podobnego, mówię coś takiego chłopakowi. Ja taka
nieśmiała dziewczyna. Chciałam jakoś uspokoić moje serce, próbowałam wykonywać
głębokie wdechy i wydechy, tak dyskretnie jak tylko się dało, aby tylko on tego
nie zobaczył.
-Jasne, co tylko chcesz. I powiedź swojej mamie, że też ją pozdrawiam. Miła z
niej babka – odwrócił się w moją stronę a ja cięgle próbowałam się uspokoić.
Mam cichą nadzieje, że niczego nie zauważył.
-Ok powiem jej. No to jesteśmy umówieni – nie byłam pewna czy się odwrócić w jego
stronę. Znowu zobaczyć jego oczy, cała twarz. Z jednej strony chciałam tego a z
drugiej nie. – oraz dziękuję za telefon. Jesteś wspaniały – stało się.
Odwróciłam się w jego stronę i
spojrzałam na jego twarz. Motylki coraz mocniejsze. Serce jeszcze szybciej
biło. A już myślałam, że szybciej nie może. Wstał. Wyszedł w samochodu. Obszedł go
do dookoła. Zatrzymał się przy moich drzwiach i otworzył je.
-Tak, jesteśmy umówieni. I proszę, jak zepsułem musiałem naprawić. Tak mnie
nauczyli. – powiedział. A ja bez wcześniejszego zastanowienia wstałam i
przytuliłam go. On odwzajemnił ten uczynek. Poczułam się cudownie. Tak jak
przed kupowaniem prezentu. Wtedy na
parkingu, ale tym razem nasz uścisk był bardziej uczuciowy. Poczułam jego
słodki zapach perfum, jakich używał. Nie miałam ochoty, się z nim rozstawać,
ale on zakończył te wspaniałą chwilę.
-Dziękuję
-Nie ma za co. A teraz leć, bo mama się o ciebie martwi. Pa
-Dobra, pa – i ruszyłam w kierunku drzwi
------------------------------------------------
Reszta dnia upłynęła mi na myśleniu. Oczywiście, nie licząc tego, że po
powrocie musiałam się wyspowiadać mamie z całego dnia. Kobieta była cała w
skowronkach, po usłyszeniu mojej historii. Chociaż prawie nic takiego się nie
stało. Ale ta wyszukiwała dziury w całym. Cały czas jej powtarzałam
- mamo to tylko kolega – ale ona i tak mnie nie słuchała. Miała swoje zdanie.
Nie zamierzałam się z nią kłócić.
Rodzice oczywiście powiesili mój rysunek na ścianie w pokoju Amy, i musieli się
tym pochwalić. Przed położeniem się spać umówiłam się z moją przyjaciółką z
polski na skype na jutrzejszy późny wieczór. W sumie dawno z nią nie
rozmawiałam i należało by nadrobić zaległości. Leżąc w łóżku cały czas myślałam
o Niallu. Nie wiem kiedy zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz