środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 3

Następnego dnia ustawiłam sobie budzik na godzinę siódmą rano, aby się wyrobić z przygotowaniem do spotkania z Niallem. Ledwo co wstałam z łóżka, ale najbardziej na nogi postawiła mnie wiadomość, że już niedługo mam się spotkać z kolegą.  Nie traktowałam Nialla jako sławną osobę, traktowałam go normalnie. Jak normalnego zwykłego kolegę. Chciałam aby i on czuł się przy mnie swobodnie.  
Postanowiłam się ubrać w białą bluzkę w kremowe paski, niebieskie rurki i trampki. Uczesałam włosy w kok, lekko podmalowałam rzęsy. Kiedy zeszłam na dół była już ósma. Jeszcze wszyscy spali.  Więc postanowiłam, że zrobię sobie śniadanie. Zrobiłam kanapkę z szynką i pomidorem. I oczywiście herbatkę, bez herbatki bym nie dała rady. Uwielbiam ją pić. Poszłam sobie z moim śniadaniem oglądać TV. Skakałam po kanałach dłuższy czas szukając odpowiedniego programu przegryzając kanapkę i popijając gorącą herbatką. I wreszcie po dziesięciu minutach skakania po kanałach, znalazłam. Serial o brytyjskiej rodzince, który cały czas borykają się z problemami. Bardzo popularny w Anglii. Po tym programie zaczął się jakiś program na żywo, w którym mieli wystąpić chłopcy z One Direction! I oczywiście dopiero w tedy przypomniało mi się to co napisał mi wczoraj Niall na facebook’u. Mieli mieć wywiad o 9.00. Usadowiłam się wygodnie na kanapie, już tylko dopicie herbatki do końca mi zostało.  Oglądałam wywiad. Pytali chłopców o różne rzeczy, o ich trasę koncertową, nowe piosenki, teledyski. Cały wywiad trwał jakieś 30-40 min. Uwielbiam oglądać wywiady. Nawet jak cały czas pytają o te same rzeczy,. Czasami to zaczyna być nudne, ale lubię sobie popatrzeć na swoich idoli. Po skończonym wywiadzie, zeszli się wszyscy domownicy.
-Kochanie masz bardzo wielki talent! Twój prezent do Amy jest wyjątkowy! Po prostu nie mogę się na niego napatrzeć. Dzisiaj go powiesimy u niej w pokoju – weszła do salonu uradowana mama
-Jeszcze raz ci dziękuję – odezwała się z kuchni Amy – bardzo mi się podoba
-Och dziękuję – czułam, że się rumienię, zawsze jak mnie chwalono robiłam się czerwona jak burak – cieszę się, że się podoba. Dobrze lecę na górę smacznego wszystkim życzę – krzyknęłam ze schodów.
Weszłam na facebooka, od razu dostałam wiadomość od Nialla
-„Już nie śpisz?”
-„Oj od dawna, a tak w ogóle to Heej ;D
-„oj sorry zapomniałem xD Cześć. A czemu?”
-„hahahah, bo cały czas myślę o dzisiejszym dniu
Miałam mu tego nie wysyłać, miałam tego nie wysyłać. Zamiast backspace nacisnęłam odruchowo enter. Walnęłam się w głowę poduszką, nie chciałam się do niej wydzierać bo by się zaciekawili pozostali domownicy moim zachowaniem, i by się chcieli dowiedzieć wszystkiego. Ale ja chciałam to zachować dla siebie.
-„oo to tak jak ja. Dobra to ja się będę zbierał bo do ciebie jest ode mnie jakaś godzinka drogi, a trzeba jeszcze pojechać do centrum i coś wybrać dla kolegi, pa
-„Pa
No i znowu te motylki w brzuchu przy rozmowie z nim.  – Viktoria to zwykłe pisanie z kolega przez facebook’a – cały czas próbowałam sobie to wmówić.
Resztę czasu do przyjazdu Nialla spędziłam przez komputerem. Nawet nie wiem, jak szybko mi ten czas miną. Kiedy usłyszałam dzwonek od drzwi wejściowych, powiedziałam rodzinie że ja otworze bo to do mnie, a w tym czasie szybko pobiegłam do łazienki zobaczyć jak wyglądam i ogarnąć się jeszcze. Kiedy już skończyłam wyszłam z łazienki a moim oczom ukazał się Niall w środku domu rozmawiający z mamą. Siostry na szczęście nie było w domu, poszła na swoje przyjęcie urodzinowe. Boje się jej reakcji jakby zobaczyła Nialla u nas w domu, moja mama nie znała takiego zespołu jakim jest One Direction, więc dla niej tak jak dla mnie był to normalny chłopak.
- O Hej Niall – powiedziałam kierując się w stronę chłopaka
-Hej Viktoria – podpowiedział z jeszcze większym uśmiechem – miło mi cię znowu zobaczyć
-Viktoria, choć ze mną na słówko do kuchni, muszę ci coś pokazać co musisz zrobić jak wrócisz. Niall ona za chwile wróci – upewniła go mama
-Ale mamo…. ja muszę już wyjść – odezwałam się do niej błagalnym głosem
- Poczekaj, najpierw choć ze mną – nie dałam rady ustać w miejscu, wzięła mnie za rękę i zaprowadziła mnie do kuchni. Niall cały czas stał w przedpokoju.
-Kochana,  to super chłopak, tylko mi go nie spław. Jest taki wychowany, przystojny – powiedziała patrząc się na mnie nad swoich okularów.
-Ale mamo, ja nie chce….  a to jest zwykły kolega….  dobra już muszę iść… paa – odpowiedziałam, wychodzą z kuchni kierując się w stronę gdzie nadal stał Niall
-No dobrze przepraszam cię za… - powiedziałam dochodząc do chłopaka
-Nie musisz za nic przepraszam, to ja muszę . – przerwał mi
-Nie ty nie przepraszaj już za nic. To to jeźdźmy po ten prezent
-Tak, masz racje, jeźdźmy…  to tylko 30 min. Od ciebie do centrum 
Wyszliśmy z domu, zamknęłam drzwi i podeszłam razem z Irlandczykiem  do jego samochodu.  Zapalił silnik i ruszyliśmy.
-Może coś opowiesz o sobie, bo ja ciebie w ogóle nie znam. A ty pewnie mnie znasz, ale i tak ci potem o sobie opowiem, teraz ty …. no mów – powiedział z uśmiechem na ustach a z jego tonu można było odczytać wielkie zaciekawienie mną
-hymm o czym by ci tu opowiedzieć – wyjrzałam przez okno i zaczęłam się zastanawiać co powiedzieć – Jestem Polką, urodziłam się Polsce.  W wieku  4 lat przeprowadziłam się tutaj. Ale cały czas wracam do Polski, bo mam tam rodzinę i znajomych, kiedy miałam 13 lat musieliśmy się na 2 lata przeprowadzić do Polski. Moi rodzice to Polacy, mam trzynastoletnią siostrę Amy. Nie mamy zwierząt w domu…. Uwielbiam grać na gitarze, czy to klasycznej czy elektrycznej. Gram od 11 roku życia.
-Oooo grasz na gitarze – w głosie chłopaka słyszałam satysfakcje
-Pfff no nie wiem o czym ci więcej powiedzieć – odwróciłam się do chłopaka
-ahaa …. Mam coś dla ciebie, jak dojedziemy to ci dam – popatrzył się na mnie
-Niall nie musiałeś, naprawdę. Przecież ci mówiłam, że nic nie chce
-Ajj nic już nie mów. Zaraz dojedziemy – i w tej chwili włączył radio, akurat leciała piosenka One Direction Kiss you, od razu bez myślenia zabrałam się do śpiewania zanim ugryzłam się z język, kiedy to już zrobiłam chłopaka uśmiechną się do mnie – bardzo ładny masz głosik
- Nie taki jak ty… - znowu czułam, że się rumienię
-Ale ja mówię na serio. Wypatruj wolnego miejsca bo już jesteśmy
Te 30 min. Jazdy samochodem były chyba najkrótsze w moim życiu
-Tam Niall patrz! Jest wolne miejsce! – krzyknęłam pokazując palcem w wolne miejsce. Niall zaparkował właśnie tam gdzie pokazałam. Kiedy odpięłam pas i otworzyłam drzwi, czułam na sobie wzrok mojego towarzysza.
- Emm… Viktoria
-hymn- odwróciłam się w jego stronę, chłopak odwrócił się na tylne siedzenia i wyjął coś małego. Wyszedł z samochodu. Zamknął drzwi od strony kierowcy zbliżył się do mnie. Moje serce waliło jak oszalałe.  I znowu te motylki w brzuchu.
-Jeszcze raz cię przepraszam
-Mówił ci ktoś, że za często przepraszasz? – Podniosłam głowę, spojrzałam się w jego twarz, uśmiechał się od ucha do ucha
-Masz
-Co to?
-Otwórz- wzięłam od niego pudełko, otworzyłam i zobaczyłam na własne oczy nowiutkiego smartfona.
-To za ten telefon w kinie
-Ale…ale… Niall nie musiałeś, mówiłam Ci, że nic nie chce od ciebie. – Skierowałam pudełeczko z zawartością w jego stronę, ale on odepchną go z powrotem w moją.
-Cii, to dla ciebie ode mnie, przeprosiłem już Cię chyba z milion razy, ale przyjmij to proszę.
-Dobrze, dziękuję Ci – przytuliłam się do chłopaka, a on to odwzajemnił ten gest  oraz uśmiechną się do mnie.  – dobra to już chodźmy, musimy ten prezent wybrać, bo czuje, że szybko tego nie załatwimy szybko.
-Tak, tak chodźmy
Obeszliśmy chyba wszystkie sklepy, spędziliśmy tam jakieś 3-4 godzinki na myśleniu co temu koledze można było kupić. Ja zawsze miałam problem z wybieram prezentów. A  jeszcze to, że nie znałam kolegi Nialla, nie widziałam co lubi itd. Aż do czasu kiedy Niallowi przypomniało się, że jego znajomy lubi gry komputerowe i cały czas w nie gra, chociaż potwierdził, że nie jest uzależniony. No więc w takim razie udaliśmy się do sklepu pełnego płyt CD, gier, filmów. Raj dla mnie. Normalna

dziewczyna nie była by zachwycona tym widokiem, bardziej była by zadowolona z nowych butków, bluzek, spodni, szczotki do włosów, kosmetyków. Ale ja no kocham takie rzeczy jak gry komputerowe typu strzelnianki, gry akcji. Tak to mój klimat. Tyle tam rzeczy dla mnie było.  A co to prezentu to mieliśmy wielkie szczęście, bo akurat było bardzo dużo gier świeżo po premierze. Szybko bez zastanowienia kupiliśmy mu grę, która moim zdaniem by mu się podobała i sama też chciałabym w nią zagrać. Oczywiście o tym drugim nie mówiąc Niallowi.
-Widzę, że ci się tu podoba – powiedział kiedy staliśmy w kolejce do kasy
-Oj tak, kocham takie klimaty, od dziecka gram w gry. Najlepsze są strzelnianki, gry akcji.
-Ja tam wole filmy lub oglądać jak ktoś gra – w tej chwili puścił do mnie oko – a ostatnio nawet jak bym chciał grać to bym nie mógł. Czas mi nie pozwala. Cały czas mamy różne wywiady, sesje zdjęciowe,  koncerty, spotkania z fanami, różne premiery. A ten rok jest dla nas wyjątkowo ciężki.
-Zazdroszczę wam a zarazem współczuję. Macie tyle roboty …
-No fakt, pracujemy cały czas. – uśmiechną się do mnie i odwrócił się do kasjerki – Dzień Dobry, poprosimy tą grę
-Dzień Dobry, dobrze, już liczę. Będzie to 20 funtów.
-Proszę
-Dziękuję, miłego dnia życzę. Do widzenia
- Do widzenia.
-Viktoria, to co robimy?
-Jesteś głodny? – Niall odwrócił się do mnie i widziałam szeroki uśmiech na jego twarzy.
-Hahahah mnie się pytasz?
-Noo tak – schyliłam głowę
-To gdzie chcesz iść? Chodź na 3 piętro są tam dobre fast food’y. – w tej chwili poczułam jego dwa palce na swoim podbródku, który lekko podniósł na górę. – Uśmiechnij się
-Jestem cały dzień szczęśliwa – czułam na sobie rumieńce
Kiedy szliśmy na górę, Nialla zaczepiły fanki. Oczywiście pytały się z kim on tutaj chodzi, opowiedział, że z dobrą koleżanką. Porobił sobie z nimi zdjęcie, rozdał parę autografów. I oddaliliśmy się. Kiedy doszliśmy do takiej knajpki, bardzo podobna do KFC. Złożyliśmy zamówienie.  Ja zamówiłam porcję frytek i coli. Niall to samo, tylko, że mega porcję frytek. Kiedy już dostaliśmy nasze zamówienie, postanowiliśmy poszukać wolnych miejsc. Kiedy już owe znaleźliśmy usieliśmy i zaczęliśmy konsumować to co zamówiliśmy.
-Chciałabym tyle jeść co ty i nie tyć – widziałam uśmiech na twarzy chłopaka.
-Wiesz, gdyby nie ćwiczenia to bym wyglądał…. no…. bym…. dużo ważył   – w tej chwili oboje się zaśmialiśmy – dlatego teraz jak zjem to mi się nic nie stanie. A jeszcze tak rzadko jem jakieś niezdrowe jedzenie.
-aha – uśmiechnęłam się – która jest godzina?
- jakoś wpół do czwartej, przepraszam, że pytam ale co chciała ci w tedy pokazać mama w kuchni?
-A nic takiego – zaczęłam gorączko myśleć, co tu mu powiedzieć, przecież prawdy mu nie powiem. ‘Wiesz co moja mam chce nas swatać’  jak to by zabrzmiało. – miałam obiad ugotować i naczynia pomyć
-Czy chcesz już do domu jechać?
-Możemy już się zbierać.
--------------------------------------------------
W samochodzie tematom do rozmowy nie było końca. Rozmawialiśmy o wszystkim. O Polsce – Niall powiedział mi, że jeszcze nigdy tam nie był  - o samochodach, o fankach, o kuchni, o filmach. 

Naprawdę mogliśmy rozmawiać i rozmawiać. Tak swobodnie się przy nim czułam. Jakbym znała go od piaskownicy.  Taki mój przyjaciel na zawsze, któremu zawsze mogę się zwierzyć. Nawet jak dojechaliśmy pod mój dom, rozmawialiśmy z jakieś półtorej godziny. Czas nie miał dla nas znaczenia. Nigdzie się nam nie śpieszyło. Z rozmowy wyrwał nas mój telefon. Jak to zawsze w sytuacja kiedy nie ma mnie długo w domu dzwoniła moja mama. Trudno jej się dziwić w końcu była za piętnaście minut osiemnasta. A mnie od godziny 11 nie było w domu.
-Przepraszam, mama. Pewnie się martwi. Muszę odebrać – powiedziałam patrząc się błagalnie na blondyna
-Nie no, ok. W końcu siedzimy tu już półtorej godziny. – posłał uśmiech w moim kierunku
-Halo? – odezwałam się do słuchawki
-Cześć córeczko. Chciałam tylko wiedzieć co się z tobą dzieje. Nie ma cię cały dzień. Martwię się – odezwał się żeński głos po drugiej stronie słuchawki należący do mojej mamy
-Nie masz czego. Jestem z Niallem pod domem w jego samochodzie, zaraz wejde do domu
-Nie musisz się śpieszyć. Pozdrów go ode mnie – słyszałam pogłosie, że się rozweseliła
-Dobrze papa –nacisnęłam czerwony przycisk na wyświetlaczu, chowając komórkę do torebki. Odwróciłam się do mojego towarzysza, zauważyłam, ze siedzi smutny
-Co się stało? – zapytałam z wyraźną troską w głosie
-Nic.. po prostu….. po prostu…. będę tęsknił jak sobie już pójdziesz – cały czas patrzył w jeden punt przez siedząc trzymał obie ręce na kierownicy.
-Możemy się spotkać zawsze. Chciałbyś przyjść do mnie jutro? – sama nie uwierzyłam w to co przed chwilą powiedziałam. Również zamarłam czekają na jego odpowiedź. Chłopak usłyszą moje pytanie na reszcie zrobił jakiś ruch.  Zobaczyłam jego oczy, z których nic na złość nie dało się odczytać.  Niall uśmiechnął się
-Chętnie, to o której mam przyjść? I tak nie mam nic do roboty, bo mamy dzień wolny.
-Nie wiem. Jak ci wygodnie możesz o której chcesz byle po dwunastej. Chciałabym się wyspać, a jestem strasznym leniem i lubię leniuchować do dziesiątej czy jedenastej – Horan po mojej wypowiedzi pokazał całe swoje uzębienie. I znowu odwrócił się i patrzył w jeden punt przed siebie – Poza tym masz pozdrowienia od mojej mamy, która cię bardzo polubiła – cały czas patrzyłam się na niego. Kiedy znowu zaczęło się to dziać. Motylki w brzuchu, chyba z trzysta świrowały na całego, a serca waliło jak oszalałe – możemy trochę posiedzieć u mnie a potem gdzieś sobie wyjść. Coś zjeść lub pójść do kawiarni. Ale to się zobaczy jutro – odwróciłam się i również zaczęłam patrzeć w jeden punkt przed siebie. Nie mogłam uwierzyć w coś podobnego, mówię coś takiego chłopakowi. Ja taka nieśmiała dziewczyna. Chciałam jakoś uspokoić moje serce, próbowałam wykonywać głębokie wdechy i wydechy, tak dyskretnie jak tylko się dało, aby tylko on tego nie zobaczył.
-Jasne, co tylko chcesz. I powiedź swojej mamie, że też ją pozdrawiam. Miła z niej babka – odwrócił się w moją stronę a ja cięgle próbowałam się uspokoić. Mam cichą nadzieje, że niczego nie zauważył.
-Ok powiem jej. No to jesteśmy umówieni – nie byłam pewna czy się odwrócić w jego stronę. Znowu zobaczyć jego oczy, cała twarz. Z jednej strony chciałam tego a z drugiej nie. – oraz dziękuję za telefon. Jesteś wspaniały – stało się. Odwróciłam się  w jego stronę i spojrzałam na jego twarz. Motylki coraz mocniejsze. Serce jeszcze szybciej biło. A już myślałam, że szybciej nie może. Wstał. Wyszedł w samochodu. Obszedł go do dookoła. Zatrzymał się przy moich drzwiach i otworzył je.
-Tak, jesteśmy umówieni. I proszę, jak zepsułem musiałem naprawić. Tak mnie nauczyli. – powiedział. A ja bez wcześniejszego zastanowienia wstałam i przytuliłam go. On odwzajemnił ten uczynek. Poczułam się cudownie. Tak jak przed kupowaniem prezentu.  Wtedy na parkingu, ale tym razem nasz uścisk był bardziej uczuciowy. Poczułam jego słodki zapach perfum, jakich używał. Nie miałam ochoty, się z nim rozstawać, ale on zakończył te wspaniałą chwilę.
-Dziękuję
-Nie ma za co. A teraz leć, bo mama się o ciebie martwi. Pa
-Dobra, pa – i ruszyłam w kierunku drzwi
------------------------------------------------
Reszta dnia upłynęła mi na myśleniu. Oczywiście, nie licząc tego, że po powrocie musiałam się wyspowiadać mamie z całego dnia. Kobieta była cała w skowronkach, po usłyszeniu mojej historii. Chociaż prawie nic takiego się nie stało. Ale ta wyszukiwała dziury w całym. Cały czas jej powtarzałam
- mamo to tylko kolega – ale ona i tak mnie nie słuchała. Miała swoje zdanie. Nie zamierzałam się z nią kłócić.
Rodzice oczywiście powiesili mój rysunek na ścianie w pokoju Amy, i musieli się tym pochwalić. Przed położeniem się spać umówiłam się z moją przyjaciółką z polski na skype na jutrzejszy późny wieczór. W sumie dawno z nią nie rozmawiałam i należało by nadrobić zaległości. Leżąc w łóżku cały czas myślałam o Niallu. Nie wiem kiedy zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz