środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 4

Obudziłam się z ostrym bólem głowy. Nie mogłam zrobić  nic. W końcu wzięłam się w garść i wstałam z łóżka i zeszłam na dół po jakiś proszek. Przy okazji robiąc sobie śniadanie. Była godzina szósta dziesięć. Pomyślałam sobie, że zrobię sobie jajecznicę.  Zaczęłam wyjmować potrzebne rzeczy do zrobienia potrawy.  Kiedy już wszystkie przygotowałam, zaczęłam robić. Nie lubię pracować czy czegokolwiek robić w ciszy. Więc postanowiłam włączyć radio. Leciałam Rihanna. Uwielbiam jej piosenki. Po piosence zaczęły się wiadomości takie jakby świeże plotki. Już zrobiłam jajecznicę, postawiłam talerz na stole koło radia oraz herbatę. Usiadłam na krześle i zaczęłam jeść swoją porcję jajecznicy, wzięłam do ręki kubek aby napić się herbaty i usłyszałam w radiu : „Jedna z gwiazdek z zespołu One Direction była wczoraj w centrum handlowym i to nie sama! Niall Horan był razem ze swoją koleżanką czy też dziewczyną w sklepie? Jeśli z dziewczyną to dlatego nie chciał się nią pochwalić? Nasza stacja rozwiąże wszystkie pytania. Jeśli chcecie zobaczyć nową parę zakochanych przytulających się zajrzyjcie na naszą stronę, a teraz na antenie Lady Gaga”. Z wrażenia upuściłam kubek z herbatą. Kubek rozbił się na kilkadziesiąt  drobnych kawałeczków. A gorący napój wylał się na moją nogę
-AAAAłłł – rozległ się mój krzyk po całym domu. Szybko pobiegłam  do łazienki opłukać pod zimna wodę moją biedną nogę, która przed momentem została oblana wrzątkiem. Oraz nasłuchiwałam czy ktoś schodzi po schodach śpiesząc mi na ratunek. Niestety przeliczyłam się, nawet mój głośny krzyk nie obudził rodziców i siostry. Noga bolała, szczypała jak cholera. A do tego zobaczyłam, że zaczęła się z niej sączyć się krew. Serce zaczęło mi z przerażenia szybciej bić. Z oparzoną i krwawiącą już nogą szybko pobiegłam obudzić rodziców. Otworzyłam drzwi z wielkim trzaskiem i krzyknęłam
-Mamo, tato wstawajcie! Szybko! Noga mi krwawi – wstali bardzo szybko i momentalnie spojrzeli na moją nogę z której wylewało się sporo krwi.
-Co…. Co ci się stało? – spytałam mama szybko podnosząc się z łóżka
-Kubek, herbata…… upuściłam. Boli! – ostatnie słowo krzyknęła

-Oj ty….. Artur wstawaj, jedziesz z nią do szpitala . Ja zostanę z Amy, będziemy w stałym kontakcie. – tata już podszedł do szafy i zaczął się ubierać. Dodał tylko abym szybko zeszła na dół i weszła do samochodu (podał mi kluczyki). Bez zastanowienia wzięłam pierwszy lepszy ręcznik i zeszłam na dół (Zeszłam to za dużo powiedziane. Skakałam ze schodka na schodek).  Szybko wyszłam za drzwi, na dwór. Otworzyłam samochód weszłam na siedzenie pasażera i owinęłam swoja obolała nogę ręcznikiem i czekałam na tatę. Długo nie musiałam czekać, bo już biegiem leciał do samochodu. Pośpiesznie odpalił silnik i ruszyliśmy
-Boli cię?
-Nie łaskocze – odpowiedziałam z ironią, patrząc jak mój ręcznik, który robi się czerwony. Aż odwróciłam wzok, nie mogłam na to patrzeć. Zawsze od widoku krwi robi mi się niedobrze.
-aha ok….   zaraz będziemy trzymaj się – wyczułam w jego głosie nutke paniki i chęci dobrej opieki nade mną. 

Po piętnastu minutach byliśmy w już w szpitalu. Zdziwiło mnie, że o wpół do siódmej już czekało tu tyle osób.  Najwięcej było tu osób w starszym wieku. Zostałam wepchnięta do chirurga przed wszystkimi.
Od razu zaczeła mnie badać. Musiałam zdjąć ręcznik i pokazałam jej.
-Ulalala nieźle sobie zrobiłaś. A co zrobiłaś?? – powiedziała jej wszystko, omijając sam fakt, że to się stało po usłyszeniu pewnej wiadomości.  – Wiesz co najpierw musimy wyjąć szkło z rany i to zszyć, bo to jest strasznie duża, zanieczyszczona rana.
-Będę operowana? – zapytałam cała spocona ze strachu
-Nie, to będzie takie zabieg zszycia nogi. Wszystko będziesz widziała, ale nie będzie ciebie bolało, skarbie. – Szczerze to już wolałam jak spie, ale dobrze – dobra, dobra koniec idziemy na sale, bo nam się dziewczyna wykrwawi.
Wzieli mnie na łóżko szpitalne i zawieźli na sale. Znieczulili mi noge i okryli zielonym płótnem. Wolałam na to nie patrzeć, bo bym zwymiotowała. Przy mojej nodze kręciło się z 4-5 lekarzy. Często komentowali co widzą i czekali na moją opowidziec. Ja nie miałam siły na odpowiedzi, ale na niektóre odpowiadałam. 

-Oj dużo szkła jest w tej twojej rance. Trzeba będzie wszystko wyjąc  i zszyć nogę. Potem będziesz musiała chodzić na rehabilitacje, jak wszystko się ładnie tutaj zrośnie. Po tym zabiegu nie wolno ci nadwyrężać nogi, stawać na niej, bo szwy pójdą. KPW?
-KPW – odpowiedziałam – będę na nią uważała

----------------------------

Po skończonym zabiegu położyli mnie w sali na jeden dzień, aby móc mnie obserwować. Była godzina dwunasta. Przyznaje długo się męczyli z moja nogą. Wynudziłam się strasznie. Jedyna rzecz co mi chodziła pogłowie a raczej osoba to Niall. Myślałam o nim i o naszym spotkaniu. No niestety muszę odwołać. Tylko jest jeden problem nie ma tu netu, oraz nie mam jego numeru telefonu. Wzięłam mój nowy telefon leżący na stoliku obok mnie do ręki i zaczęłam w nim grzebać i po poznawać. (Wczoraj do tego nie miałam głowy).  Ostatnią czynnością jaką zrobiłam to weszłam na kontakty zobaczyć jak to tam wygląda. I przeżyłam szok. Niall najwyraźniej pomyślał, że sam się do mnie wpisze. Tak miałam do Niego telefon . Myślałam, że ze szczęścia podskoczę zaraz na łóżku, ale pielęgniarki by się mną zainteresowały. Siedziałam i uśmiechałam się sama do siebie. Trzymając telefon w ręku.  Bez wahania nacisnęłam aby wysłać wiadomość tekstową do kolegi.
-„Hej. Słuchaj dzisiaj się nie spotkamy. Przepraszam. Przełóżmy to  na jutro.” – za jakies 2 min. Dostałam wiadomość
-„Dobrze nie ma sprawy. A co się stało? Jak nie chcesz nie musisz pisać” – nie chciałam mu mówic co się stało, ale tak czy siak musiałabym mu to powiedzieć.
-„Upuściłam kubek na nogę, rozbił się. Szkło wpiło się moją noge i wrzątek ją oparzył . Potem krew. Miałam już zabieg. Wyciągali mi te szkło i zszyli mi tą nogę.”  - W tej chwili wszedł mój tata z kulami w ręku.
-Masz to dla Ciebie, jak byś chciała wstać. Nie możesz nadwyrężać nogi. – oparł kule o ściane – Jutro jedziemy do domu, a ja muszę do pracy. Poradzisz sobie? Wpadnę wieczorkiem zobaczyć jak się czujesz. A jutro ranu do domu. Pa kochanie – podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło i wyszedł. Za chwile dostałam sms’a
-„Ojej strasznie. Gdzie jesteś? W jakim szpitalu, mogę przyjechać” – właśnie dlatego nie chciałam mu niczego mówić, musiałam coś szybko wymyślić.  Aby nie przyjeżdżał.
-„Nie musisz przyjeżdżać. Jutro wychodzę i się spotkamy u mnie w domu. Nie mogę się doczekać. Dobra lekarz przyszedł pa” – ostatnie zdanie zmyśliłam, nie chciałam z nim już dalej pisać i ciągnąc tej konwersacji.
-„Ech no dobrze. Pa” – odpisał. Byłam bardzo zmęczona, więc poszłam spać. 

--------------------------------

Obudziłam się około 19. Dość długo spałam. Chociaż nie wiem czemu. Może te całe przygody z dzisiejszego dnia spowodowały to, ze tak długo spałam. Nie wiem. Kiedy się obudziłam poczułam ostry głód. W końcu nie jadłam od tej mojej nieskończonej jajecznicy o szóstej rano.  Rozejrzałam się po pokoju. Przy oknie siedział tak jak obiecał mój tata. Patrzył jak jeżdżą samochody i najwyraźniej o czymś bardzo intensywnie myślał. Kiedy usiadłam na łóżku minęła chwila zanim się odwrócił. Spojrzał na mnie i od razu się uśmiechną. Podszedł do łóżka
-Wyspałaś się?
- Można by tak powiedzieć – spojrzałam na noge, nie bolała – dlaczego noga mnie nie boli?
- Znieczulenie jeszcze działa – mruknął pod nosem, siadając na skraju łóżka
-Tato, głodna jestem. Możesz kupić mi jakąś bułke słodką lub coś w tym rodzaju?
-Pomyślałem o tym, że możesz być głodna. Dlatego szybko po pracy poszedłem do domu i zrobiłem kanapki. I kupiłem sok. – wstał z łóżka i kierował się ku oknu przy którym był plecak. Wziął plecak, rozpiął suwak i wyjął dwie kanapki i sok. Podał mi kanapkę, a sok położył przy stoliku obok łóżka. Odpakowałam swoja kanapkę ze złotka.  – mama cały czas wydzwania i się martwi
-To dlaczego nie przyjedzie? Amy jest już duża, może ją zostawić lub przyjechać z nią.
-Nie zrozumiemy nigdy twojej matki. A po za tym, chciałabyś aby w tym pokoju było więcej ludzi z twojej rodziny i robili ci wiochę?
-No nie, dzięki ci tato, że jesteś ze mną
-Musze. To mój obowiązek. – uśmiechną się – jak tu siedziałem, cały czas prawie co chwila ktoś do ciebie wysyłał sms’y. Nie wiem może to ważne. – popatrzył na telefon, leżący na stoliku – chwila a ty nie miałaś innego telefonu?
-No… miałam tylko wiesz wtedy w kinie mój stary rozbił się na dwie części. A ten chłopak co na mnie wpadł to on mi kupił ten.
-Wychowany. Lubisz go?
-Lubię – uśmiechnęłam się i spojrzałam na pościel
-Dobra jedz ja ide do toalety, zaraz wróce
Po jego wyjściu od razu wzięłam telefon do ręki. Było tam 5 sms’ów od Nialla. O treści ‘co robisz?’, ‘boli cię noga?’. Jejku martwi się o mnie. Oczywiście odpisałam mu aby się nie martwił o mnie bo spałam i mnie nie obudził, a noga mnie nie boli. On na to odpisał, że dobrze i nie może doczekać się spotkania ze mną. Zjadłam swoja kanapkę. Taty długo nie było. Popiłam sobie soczkiem i położyłam się. Niedługo potem przyszedł tata.
-Przepraszam kochanie. Rozmawiałem z taką panią. Fajna babka
-Dobrze tato.  To może już pójdziesz do domu. I tak jutro jedenastej mam wypis. O ósmej zbada mnie lekarz, a o dziesiątej mam śniadanie. Przyjedziesz po mnie jutro, ok? To pojedziemy już do domu.
-Dobrze to o której mam przyjechać?
-O jedenastej – kiwną głową podszedł do mnie pocałował mnie w czoło 

--------------------------------------
 Następnego dnia obudziłam się około szóstej rano. Szwy dawały o sobie znać. Podejrzewam, że ten okropny i mocny sen zbudził mnie ze snu. Zdjęłam z siebie kołdrę i obolała wstałam z łóżka.  Właśnie w tedy przypomniałam sobie o moim późnym wieczornym skypie z koleżanką. Mam tylko nadzieje, że się nie obrazi. Wzięła moje kule leżące koło łóżka i wyszłam z pokoju. Kierowałam się do łazienki. Wszędzie było cicho.
Po wyjściu z łazienki, z powrotem weszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku. I zaczęłam myśleć tak naprawdę o niebieskich migdałach. Myślałam o Niallu, o szkole, o mamie, o tacie. Naprawdę o wszystkim.  Myślałam tak dwie godziny do chwili kiedy przyszedł lekarz. Poskarżyłam się, że mnie boli noga, szczypie, piecze. Ale powiedział, że tak ma być (dał mi kolejne znieczulenie) i wypuści mnie do domu. Tą wiadomością, się uradowałam. Długo czekałam na śniadanie. Odczuwałam silny głód w żołądku.
Te dwie godziny były dla mnie czystą męczarnią. Kiedy już doczekałam się swojego śniada, podali nędzne płatki z mlekiem oraz kanapki z serem. Ucieszyła mnie myśl, że już za godzinę będę w domu, zjem coś porządnego i wreszcie zobaczę się z Niallem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz