Obudziłam
się z ostrym bólem głowy. Nie mogłam zrobić
nic. W końcu wzięłam się w garść i wstałam z łóżka i zeszłam na dół po
jakiś proszek. Przy okazji robiąc sobie śniadanie. Była godzina szósta
dziesięć. Pomyślałam sobie, że zrobię sobie jajecznicę. Zaczęłam wyjmować potrzebne rzeczy do
zrobienia potrawy. Kiedy już wszystkie
przygotowałam, zaczęłam robić. Nie lubię pracować czy czegokolwiek robić w ciszy.
Więc postanowiłam włączyć radio. Leciałam Rihanna. Uwielbiam jej piosenki. Po
piosence zaczęły się wiadomości takie jakby świeże plotki. Już zrobiłam jajecznicę,
postawiłam talerz na stole koło radia oraz herbatę. Usiadłam na krześle i
zaczęłam jeść swoją porcję jajecznicy, wzięłam do ręki kubek aby napić się
herbaty i usłyszałam w radiu : „Jedna z
gwiazdek z zespołu One Direction była wczoraj w centrum handlowym i to nie
sama! Niall Horan był razem ze swoją koleżanką czy też dziewczyną w sklepie?
Jeśli z dziewczyną to dlatego nie chciał się nią pochwalić? Nasza stacja
rozwiąże wszystkie pytania. Jeśli chcecie zobaczyć nową parę zakochanych
przytulających się zajrzyjcie na naszą stronę, a teraz na antenie Lady Gaga”.
Z wrażenia upuściłam kubek z herbatą. Kubek rozbił się na kilkadziesiąt drobnych kawałeczków. A gorący napój wylał się
na moją nogę
-AAAAłłł – rozległ się mój krzyk po całym domu. Szybko pobiegłam do łazienki opłukać pod zimna wodę moją
biedną nogę, która przed momentem została oblana wrzątkiem. Oraz nasłuchiwałam
czy ktoś schodzi po schodach śpiesząc mi na ratunek. Niestety przeliczyłam się,
nawet mój głośny krzyk nie obudził rodziców i siostry. Noga bolała, szczypała
jak cholera. A do tego zobaczyłam, że zaczęła się z niej sączyć się krew. Serce
zaczęło mi z przerażenia szybciej bić. Z oparzoną i krwawiącą już nogą szybko pobiegłam obudzić rodziców.
Otworzyłam drzwi z wielkim trzaskiem i krzyknęłam
-Mamo, tato wstawajcie! Szybko! Noga mi krwawi – wstali bardzo szybko i
momentalnie spojrzeli na moją nogę z której wylewało się sporo krwi.
-Co…. Co ci się stało? – spytałam mama szybko podnosząc się z łóżka
-Kubek, herbata…… upuściłam. Boli! – ostatnie słowo krzyknęła
-Oj
ty….. Artur wstawaj, jedziesz z nią do szpitala . Ja zostanę z Amy, będziemy w
stałym kontakcie. – tata już podszedł do szafy i zaczął się ubierać. Dodał tylko
abym szybko zeszła na dół i weszła do samochodu (podał mi kluczyki). Bez
zastanowienia wzięłam pierwszy lepszy ręcznik i zeszłam na dół (Zeszłam to za
dużo powiedziane. Skakałam ze schodka na schodek). Szybko wyszłam za drzwi, na dwór. Otworzyłam
samochód weszłam na siedzenie pasażera i owinęłam swoja obolała nogę ręcznikiem
i czekałam na tatę. Długo nie musiałam czekać, bo już biegiem leciał do
samochodu. Pośpiesznie odpalił silnik i ruszyliśmy
-Boli cię?
-Nie łaskocze – odpowiedziałam z ironią, patrząc jak mój ręcznik, który robi się
czerwony. Aż odwróciłam wzok, nie mogłam na to patrzeć. Zawsze od widoku krwi
robi mi się niedobrze.
-aha ok…. zaraz będziemy trzymaj się –
wyczułam w jego głosie nutke paniki i chęci dobrej opieki nade mną.
Po
piętnastu minutach byliśmy w już w szpitalu. Zdziwiło mnie, że o wpół do
siódmej już czekało tu tyle osób. Najwięcej
było tu osób w starszym wieku. Zostałam wepchnięta do chirurga przed wszystkimi.
Od razu zaczeła mnie badać. Musiałam zdjąć ręcznik i pokazałam jej.
-Ulalala nieźle sobie zrobiłaś. A co zrobiłaś?? – powiedziała jej wszystko,
omijając sam fakt, że to się stało po usłyszeniu pewnej wiadomości. – Wiesz co najpierw musimy wyjąć szkło z rany
i to zszyć, bo to jest strasznie duża, zanieczyszczona rana.
-Będę operowana? – zapytałam cała spocona ze strachu
-Nie, to będzie takie zabieg zszycia nogi. Wszystko będziesz widziała, ale nie
będzie ciebie bolało, skarbie. – Szczerze to już wolałam jak spie, ale dobrze –
dobra, dobra koniec idziemy na sale, bo nam się dziewczyna wykrwawi.
Wzieli mnie na łóżko szpitalne i zawieźli na sale. Znieczulili mi noge i okryli
zielonym płótnem. Wolałam na to nie patrzeć, bo bym zwymiotowała. Przy mojej
nodze kręciło się z 4-5 lekarzy. Często komentowali co widzą i czekali na moją opowidziec.
Ja nie miałam siły na odpowiedzi, ale na niektóre odpowiadałam.
-Oj
dużo szkła jest w tej twojej rance. Trzeba będzie wszystko wyjąc i zszyć nogę. Potem będziesz musiała chodzić
na rehabilitacje, jak wszystko się ładnie tutaj zrośnie. Po tym zabiegu nie
wolno ci nadwyrężać nogi, stawać na niej, bo szwy pójdą. KPW?
-KPW – odpowiedziałam – będę na nią uważała
----------------------------
Po
skończonym zabiegu położyli mnie w sali na jeden dzień, aby móc mnie
obserwować. Była godzina dwunasta. Przyznaje długo się męczyli z moja nogą.
Wynudziłam się strasznie. Jedyna rzecz co mi chodziła pogłowie a raczej osoba
to Niall. Myślałam o nim i o naszym spotkaniu. No niestety muszę odwołać. Tylko
jest jeden problem nie ma tu netu, oraz nie mam jego numeru telefonu. Wzięłam
mój nowy telefon leżący na stoliku obok mnie do ręki i zaczęłam w nim grzebać i
po poznawać. (Wczoraj do tego nie miałam głowy). Ostatnią czynnością jaką zrobiłam to weszłam
na kontakty zobaczyć jak to tam wygląda. I przeżyłam szok. Niall najwyraźniej
pomyślał, że sam się do mnie wpisze. Tak
miałam do Niego telefon . Myślałam, że ze szczęścia podskoczę zaraz na łóżku,
ale pielęgniarki by się mną zainteresowały. Siedziałam i uśmiechałam się sama do
siebie. Trzymając telefon w ręku.
Bez wahania nacisnęłam aby wysłać wiadomość tekstową do kolegi.
-„Hej. Słuchaj dzisiaj się nie spotkamy.
Przepraszam. Przełóżmy to na jutro.”
– za jakies 2 min. Dostałam wiadomość
-„Dobrze nie ma sprawy. A co się stało?
Jak nie chcesz nie musisz pisać” – nie chciałam mu mówic co się
stało, ale tak czy siak musiałabym mu to powiedzieć.
-„Upuściłam kubek na nogę, rozbił się.
Szkło wpiło się moją noge i wrzątek ją oparzył . Potem krew. Miałam już zabieg.
Wyciągali mi te szkło i zszyli mi tą nogę.”
- W tej chwili wszedł mój tata z kulami w ręku.
-Masz to dla Ciebie, jak byś chciała wstać. Nie możesz nadwyrężać nogi. – oparł
kule o ściane – Jutro jedziemy do domu, a ja muszę do pracy. Poradzisz sobie?
Wpadnę wieczorkiem zobaczyć jak się czujesz. A jutro ranu do domu. Pa kochanie
– podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło i wyszedł. Za chwile dostałam sms’a
-„Ojej strasznie. Gdzie jesteś? W jakim
szpitalu, mogę przyjechać” – właśnie dlatego nie chciałam mu niczego mówić,
musiałam coś szybko wymyślić. Aby nie
przyjeżdżał.
-„Nie musisz przyjeżdżać. Jutro wychodzę
i się spotkamy u mnie w domu. Nie mogę się doczekać. Dobra lekarz przyszedł pa”
– ostatnie zdanie zmyśliłam, nie chciałam z nim już dalej pisać i ciągnąc tej
konwersacji.
-„Ech no dobrze. Pa” – odpisał. Byłam
bardzo zmęczona, więc poszłam spać.
--------------------------------
Obudziłam
się około 19. Dość długo spałam. Chociaż nie wiem czemu. Może te całe przygody
z dzisiejszego dnia spowodowały to, ze tak długo spałam. Nie wiem. Kiedy się
obudziłam poczułam ostry głód. W końcu nie jadłam od tej mojej nieskończonej
jajecznicy o szóstej rano. Rozejrzałam
się po pokoju. Przy oknie siedział tak jak obiecał mój tata. Patrzył jak jeżdżą
samochody i najwyraźniej o czymś bardzo intensywnie myślał. Kiedy usiadłam na
łóżku minęła chwila zanim się odwrócił. Spojrzał na mnie i od razu się
uśmiechną. Podszedł do łóżka
-Wyspałaś się?
-
Można by tak powiedzieć – spojrzałam na noge, nie bolała – dlaczego noga mnie
nie boli?
- Znieczulenie jeszcze działa – mruknął pod nosem, siadając na skraju łóżka
-Tato, głodna jestem. Możesz kupić mi jakąś bułke słodką lub coś w tym rodzaju?
-Pomyślałem o tym, że możesz być głodna. Dlatego szybko po pracy poszedłem do
domu i zrobiłem kanapki. I kupiłem sok. – wstał z łóżka i kierował się ku oknu
przy którym był plecak. Wziął plecak, rozpiął suwak i wyjął dwie kanapki i sok.
Podał mi kanapkę, a sok położył przy stoliku obok łóżka. Odpakowałam swoja
kanapkę ze złotka. – mama cały czas
wydzwania i się martwi
-To dlaczego nie przyjedzie? Amy jest już duża, może ją zostawić lub przyjechać
z nią.
-Nie zrozumiemy nigdy twojej matki. A po za tym, chciałabyś aby w tym pokoju
było więcej ludzi z twojej rodziny i robili ci wiochę?
-No
nie, dzięki ci tato, że jesteś ze mną
-Musze. To mój obowiązek. – uśmiechną się – jak tu siedziałem, cały czas prawie
co chwila ktoś do ciebie wysyłał sms’y. Nie wiem może to ważne. – popatrzył na
telefon, leżący na stoliku – chwila a ty nie miałaś innego telefonu?
-No… miałam tylko wiesz wtedy w kinie mój stary rozbił się na dwie części. A
ten chłopak co na mnie wpadł to on mi kupił ten.
-Wychowany. Lubisz go?
-Lubię – uśmiechnęłam się i spojrzałam na pościel
-Dobra jedz ja ide do toalety, zaraz wróce
Po jego wyjściu od razu wzięłam telefon do ręki. Było tam 5 sms’ów od Nialla. O
treści ‘co robisz?’, ‘boli cię noga?’. Jejku martwi się o mnie. Oczywiście
odpisałam mu aby się nie martwił o mnie bo spałam i mnie nie obudził, a noga
mnie nie boli. On na to odpisał, że dobrze i nie może doczekać się spotkania ze
mną. Zjadłam swoja kanapkę. Taty długo nie było. Popiłam sobie soczkiem i
położyłam się. Niedługo potem przyszedł tata.
-Przepraszam kochanie. Rozmawiałem z taką panią. Fajna babka
-Dobrze tato. To może już pójdziesz do
domu. I tak jutro jedenastej mam wypis. O ósmej zbada mnie lekarz, a o
dziesiątej mam śniadanie. Przyjedziesz po mnie jutro, ok? To pojedziemy już do
domu.
-Dobrze to o której mam przyjechać?
-O jedenastej – kiwną głową podszedł do mnie pocałował mnie w czoło
--------------------------------------
Następnego
dnia obudziłam się około szóstej rano. Szwy dawały o sobie znać. Podejrzewam,
że ten okropny i mocny sen zbudził mnie ze snu. Zdjęłam z siebie kołdrę i
obolała wstałam z łóżka. Właśnie w tedy
przypomniałam sobie o moim późnym wieczornym skypie z koleżanką. Mam tylko
nadzieje, że się nie obrazi. Wzięła moje kule leżące koło łóżka i wyszłam z
pokoju. Kierowałam się do łazienki. Wszędzie było cicho.
Po wyjściu z łazienki, z powrotem weszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku. I
zaczęłam myśleć tak naprawdę o niebieskich migdałach. Myślałam o Niallu, o
szkole, o mamie, o tacie. Naprawdę o wszystkim.
Myślałam tak dwie godziny do chwili kiedy przyszedł lekarz. Poskarżyłam
się, że mnie boli noga, szczypie, piecze. Ale powiedział, że tak ma być (dał mi kolejne znieczulenie) i
wypuści mnie do domu. Tą wiadomością, się uradowałam. Długo czekałam na
śniadanie. Odczuwałam silny głód w żołądku. Te
dwie godziny były dla mnie czystą męczarnią. Kiedy już doczekałam się swojego
śniada, podali nędzne płatki z mlekiem oraz kanapki z serem. Ucieszyła mnie
myśl, że już za godzinę będę w domu, zjem coś porządnego i wreszcie zobaczę się
z Niallem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz