-
przepraszam – powiedział Irlandczyk pomagając mi wstać
- nie musisz- powiedziałam wstając i patrząc się na moją plamę po coli na
bluzce i spodniach. Była ogromna
-przepraszam za to
-Już przestań przepraszać, bo co za dużo to niezdrowo – puściłam oko do chłopaka
– ale teraz się muszę zastanowić co zrobić, bo rodziców film jest bardzo długi
i kończy się za godzinę. A ja nie mam samochodu i jak będę wyglądać idąc tak
przez ulicę. No dobra trudno… – spojrzałam na mój zepsuty telefon leżący na podłodze - ojoj mój
telefon… no trudno
-Odkupie ci go, pomogę ci – powiedział przepraszającym głosem Niall
-Och nie musisz- ale chłopak wziął mnie za rękę i wyprowadził z kina, ale
jeszcze zdążyłam wziąć swój telefon. Wyszliśmy na parking, on cały czas trzymał
mnie za rękę. Podeszliśmy do czarnego
samochodu.
-Wsiadaj zawiozę ciebie do domu, przebierzesz się, i wrócisz do rodziny –
powiedział otwierając mi drzwi samochodu
-No ale napraw…. – nie dokończyłam zdania kiedy on mi przewał
-Nie marudź mi i wchodź do samochodu
Weszłam, niby co miałam zrobić?! On też wszedł tyle że na miejsce kierowcy
-Gdzie mieszkasz? – zapytał
-Tutaj niedaleko, piętnaście minut drogi. Na -tej ulicy- /przepraszam ale nie znam ulic w Londynie/
- Dobra to jedziemy – ruszyliśmy – A tak w ogóle to jak Ci na imię? – Zapytał
-Vi..Viktoria – odpowiedziałam cały czas zmieszana tą całą sytuacją, która
zaistniała
-A ja jestem Ni… - nie dokończył kiedy mu przerwałam
-Niall Horan członek zespołu One Direction – odpowiedziałam za późno gryząc się
w język
- och … fanka zespołu? – zapytał
-No, można by tak powiedzieć – czułam, że się rumienie
-Miło mi Cię poznać – powiedział na chwile odrywając wzrok od drogi
-Patrz na drogę – krzyknęłam, a blondyn szybko zareagował -Przepraszam, że nie
możesz obejrzeć przeze mnie filmu, na który chciałeś pójść…
-Nic się nie martw i tak po waszym seansie wynajęliśmy z chłopakami sale
filmową, na jakieś 3-4 godzinki więc przez 2 godziny mogę robić co chce i
obejrzeć sobie to co chce – i w tym momencie zadzwonił jego telefon .
-Halo? … Ale ja teraz nie jestem w kinie. Poczekajcie na mnie, albo obejrzycie
już sobie mi tak nie zależy…. Co robię? Odprowadzam koleżankę do domu…. Muszę
kończyć, bo prowadzę, Pa.
-Chłopaki?
-Tak. O zobacz już jesteśmy – zaparkował samochód przed moim domem i odpiął
swój pas. –Chciałabyś dać mi swój numer telefonu?
- Ja oczywiście, gdym tylko miała telefon – uśmiechnęłam się w kierunku
chłopaka- ale mogę ci podam mojego twittera lub facebooka.
-Oczywiście.. tak.. nie myśle – zaśmiał się sam do siebie, wyjął kartkę i
długopis i dał mi, abym zapisała adres mojego profilu. Kiedy już to zrobiłam
powiedział – musimy się jeszcze kiedyś spotkać, ale w trochę przyjemnej
sytuacji. A teraz leć do siebie, ja na ciebie poczekam i potem pojedziemy razem
z powrotem do kina.
-Nie, ja zadzwonię do rodziców, że w domu jestem i że mnie nie ma. Jest u mnie
w domu telefon stacjonarny…
-to daj mi numer, zadzwonię
Popatrzyłam na niego jak na głupka, ale i tak zapisałam mu numer naszego
telefonu domowego.
-Dziękuję za podwózkę – powiedziałam ciepło się uśmiechając w jego stronę.
-Nie ma sprawy zawsze do usług – puścił do mnie oko
Wyszłam z samochodu udając się w stronę domu. Jeszcze przed drzwiami frontowymi
odwróciłam się, aby móc pomachać blondynowi, kiedy już to zrobiłam otworzyłam
drzwi weszłam do środka. Usłyszałam, jak
zapala silnik swojego czarnego volvo i zawraca samochodem.
-Boże, co mi się dzisiaj przydarzyło… - powiedziałam sama do siebie i
zadzwoniłam do mamy
-Mamo, jestem w domu, ponieważ miałam nieprzyjemną sytuacje w kinie – Wyjęłam
mój telefon z kieszeni, który już był
nie podobny do swojego rannego stanu – więc nie martwcie się o mnie
-Kochanie masz mi opowiedzieć co się stało, w domu jak przyjedziemy, ok? A
teraz kończę, bo oglądamy z tatą film.
-Dobrze
Kiedy już wybrałam sobie nowe ciuchy, w które chciałam się ubrać, poszłam do
toalety. Po skończonym myciu, podeszłam do swojego komputera i sprawdziłam
fejsa i twitera. Posiedziałam trochę
przy kompie, potem, moja rodzinka wróciła. Wytłumaczyłam sytuacje zaistniałą w
kinie, nie mówiąc nić, że tym chłopakiem był Niall Horan. Moja mama była w super humorze, ponieważ ja
nigdy nie miałam szczęścia do chłopców i zbyt dużego powodzenia.
Po kolacji, udałam się na górę do swojego pokoju. Kiedy weszłam na oba owe portale
społecznościowe. Pierwsze co mi się rzuciło w oko, to zaproszenie do znajomych.
Kliknęłam na ikonke znajomych na fb i moim oczom ukazał się użytkownik Niall
Horan. Myślałam, że zaraz po prostu padne na podłogę. Od zawsze marzyłam o
czymś takim. Zaakceptowałam jego zaproszenie. I za 5 min. napisał do mnie Nall.
-„Hej”
od razu bez wahania mu odpisałam
- „Heej co robisz?” . Długo również
nie czekałam na opowiedz
- „Myślę, o dzisiejszym dniu i mam takie
pytanko, chciałabyś jutro gdzieś ze mną wyjść na miasto, mam kupić prezent
urodzinowy swojemu koledze, tylko mam jeden problem. Nie wiem co mu wybrać”.
Uśmiech sam malował mi się na twarzy.
Pewne z boku wyglądałam głupio śmiejąc się sama do monitora. Motylki w brzuchu dawały o sobie znać. Czułam
rumieńce na twarzy. W tedy przeszła mnie myśl ‘Jakby mnie kto teraz zobaczył’. Od razu zwróciłam się w stronę
drzwi i zaczęłam nasłuchiwać czy ktoś nie zamierza wejść na górę, czy również
wejść do mojego pokoju. Ale nie, wszyscy byli na dole. Zwróciłam się w kierunku monitora. Jeszcze raz uważnie przeczytałam wiadomość od
Nialla i zaczęłam się zastanawiać i pisać swoją odpowiedź :
- „Wiesz co ja też w tych sprawach dobra
nie jestem. Zawsze mam z tym problem, ale dobrze pójdziemy i coś wymyślimy. W
końcu co dwie głowy to nie jedna. ;) „
Jejku jak ja się w tedy czułam. Miałam ochotę skakać z radości, śmiać się i płakać ze szczęścia.
- „Jej super, to może jutro przyjadę pod
twój dom o 11:00, będę wracał z wywiadu. Bo będziemy go udzielać o 9:00 więc
myślę, że się wyrobię. Mam nadzieje, ze to za wcześnie nie będzie, jak będzie
to zawsze możemy przełożyć na inną godzinę”
-„Nie jest idealnie, już się nie mogę
doczekać. Dobra ja muszę kończyć, muszę złożyć życzenia mojej siostrze bo ma
urodziny. Kończę papapa”
-„Papa, to złóż i ode mnie. Ja też się
nie mogę doczekać”
I w tej chwili wylogowałam się z facebook’a. Czyżby moje marzenie się
spełniły?! Sam Niall Horan, bardzo sławna osoba, prosi mnie o spotkanie i o
pomoc w doborze prezentu dla kolegi? To marzenie każdej directioners. Z całego zamyślenia o prezencie dla kolegi
Nialla (swoją drogą ciekawe kto to może być) wyrwała mnie myśl, że ja Amy nie
złożyłam jeszcze życzeń urodzinowych i nie dałam jej prezentu. Na zegarku była dwudziesta
dwanaście. - No ba! - Przecież nie najgorzej rysuję. Podeszłam do szafy, wyjęłam
swoją sztalugę, płótno, farby, pędzelki. Wyjęłam jakiekolwiek zdjęcia Amy ze
mną. I zaczęłam rysować. Oj długo się
przy tym męczyłam, ale zakończyłam o
dwudziestej drugiej czterdzieści osiem swoją robotę. Tylko szybko
poszłam do toalety umyć ręcę. I wyszłam z mojego pokoju. Kierowałam się do
pokoju Amy, zapukałam i otworzyłam drzwi.
Jej pokój był mały i przytulny, ściany miały kolor ciemnego fioletu. W
drugim końcu pokoju miała biurko, na którym stał jej prywatny laptop, przy którym aktualnie siedziała. Na ścianach
było dużo zdjęć. Łóżko miała po przeciwnej stronie biurka. Jeszcze pościelone z
pluszakami na wierzchu. Kiedy otworzyłam
drzwi, odwróciła się w moją stroną. Usłyszałam jedyne takie ‘hymn’ z jej strony.
-Część Amy, przepraszam, że dzisiaj nie złożyłam ci życzeń i nie dałam
prezentu. Więc teraz chciałabym ci je złożyć. – Amy właśnie wstała z fotela.
Podeszła do mnie i popatrzyła we mnie swoimi czarnymi jak węgiel oczami. Była
to drobna dziewczynka o czarnych długich włosach, bardzo często spiętych w
kucyk. Była chuda, lubiła tak jak ja nosić rurki, bluzy. – Wszystkiego najlepszego siostrzyczko.
Kocham Cię z całego serduszka. Dużo prezentów, zdrowia, szczęścia pomyślności.
Dużo znajomych i powodzenia w nowym roku szkolnym. W końcu skończyły się żarty
bo idziesz już do gimnazjum. Oczywiście trzymam za ciebie kciuki. –
uśmiechnęłam się do niej, i wzięłam ją za rękę i pociągnęłam prowadząc do
mojego pokoju – mam coś dla ciebie, kochana.
Kiedy weszłyśmy do pokoju, zakryłam jej oczy i podeszłyśmy do płótna, na którym była narysowana nasze dwie
twarze. Oderwałam ręcę od jej oczu mówią, jedynie – niespodzianka – widziałam,
że zamarła jedynie na pare sekund ze wzrokiem wbitym w obraz. Po chwili
odwróciła się do mnie, przytuliła mnie chyba jak najlepiej i najmocniej umiała
– dziękuję – powiedziała dając mi całusa w polik.
Super :P
OdpowiedzUsuń