-Choć na dół, bo obiad zrobiłam – usłyszałam kochany i milutki głosik mojej mamy. Ja w tym czasie kiedy ona mnie wołała
siedziałam na facebooku i twitterze , przy włączonym you tubie. Oczywiście słuchałam mojego ulubionego
zespołu, którego uwielbiałam. Tym
ulubionym zespołem jest oczywiście One Direction. Akurat włączyłam piosenkę One way or Another.
- Już ide, już wyłączam – krzyknęłam w odpowiedzi do mamy
- Co ty tam robisz, obiad stygnie. – powiedziała mama.
Kiedy już zatrzymałam piosenke i wylogowałam się z obu portali zeszłam na dół
na obiad. Na stole, leżał już mój talerz na którym były młode ziemniaczki,
kotlecik schabowy i mizeria. Mama wie co lubie. W końcu żyje ze mną już 17 lat.
- mniam jak pachnie – powiedziałam siadając do stołu.
- Dobra, dobra jedz, jedz, bo potem jedziemy do kina – powiedziała mama krojąc
swojego kotleta
-Jak to do kina? Jak to jedziemy? Czemu ja nic o tym nie widziałam? – zapytałam
zszokowana
-Nie mów, że zapomniałaś . Dzisiaj są urodziny twojej siostry i zabieramy ją
tam, aby miło spędzić czas. – powiedziała mama na chwile przestając kroić swoją
porcje na talerzu.
-Dobra, dobra. – odpowiedziałam stukając się w głowe, na śmierć o tym zapomniałam
- Ale czemu nie ma z nami taty, ani Amy
– zapytałam rozglądając się bacznie po pokoju.
-Amy jest u koleżanki, ma przyjść za godzinkę a tata jest w sklepie robi zakupy
za urodzinową impreze na Amy. Nawet nie wiesz jak ona się z tego cieszy. To jej 13 urodziny. – odpowiedziała
-OK, a na co idziemy ? – zapytałam żując swoją porcje
-Nie wiem, my z tatą idziemy na swój film. Bardzo fajny teraz puszczają, taki
kryminalny. Takie filmy my z tatą bardzo lubimy, Amy pójdzie na jakiś rysunkowy
film , a ty– spojrzała na mnie spod swoich okularów jakie nosiła i uśmiechnęła się do mnie – a ty siebie coś wybierzesz co chcesz.
-fajnie, to kiedy idziemy? – zapytałam
-nasz film zaczyna się za jakieś 2 godzinki, więc za 1,5 h możemy wyjść aby
zdążyć.
Skończyłyśmy jeść obiad przy włączonej
telewizji. Oczywiście jak to z mamą oglądałyśmy wiadomości Londyńskie. Ach no właśnie zapomniałam wam chyba bardzo
ważnej rzeczy powiedzieć, mieszkamy od 13 lat w Londynie. Właśnie dla tego moja
siostra ma na imie Amy. Mnie się nie
podoba to imie, ale nigdy jej tego nie powiedziałam i nie zamierzam. Po skończonym obiedzie, odstawiłam brudne naczynia do zmywarki i udałam się do swojego pokoju. Zastanawiając się cały czas, jak się ubrać do
kina usiadłam przy biurku i zaczęłam
marzyć, marzyć a wiecie o czym. Zaczęłam marzyć o o tym aby kiedykolwiek spotkać
moich idoli czy tą piątkę z One Direction czy czwórkę z Big Time Rush. Od 2 lat mogłam mówić, że jestem Rusherką i Directionerką i czułam się
z tego dumna. Chociaż strasznie dużo
hejtów poleciało do mojej osoby, od znajomych, dla tego nie przyznaje się że
jestem jednym z fanów obu zespołów. Tylko na twitterze, bo właśnie tam inne osoby
rozumieją, że każdy ma swój własny gust. No ale dobra.
Postanowiłam , że ubiorę do kina szarą bluzkę z napisem „Love me”, niebieskie
rurki oraz brązowe długie butki. Podobne do trampek. Kiedy się już ubrałam,
lekko umalowałam (nie byłam zwolenniczką
mocnego makijażu) uczesałam włosy w kucyka, spojrzałam na zegarek w
telefonie wskazywał 13:30, więc jeszcze mieliśmy godzinę do wyjścia. W tym
samym czasie kiedy sprawdziłam godzinę, dostałam sms’a od mojej przyjaciółki z
Londynu Emmy. „Hej kiedy się wreszcie
umówimy, są wakacje, minęły już ich 2 tygodnie, a my jeszcze nigdzie nie
wyszłyśmy”. Oczywiście szybko jej
odpisałam „Słuchaj dzisiaj nie dam rady
się spotkać ;/ ale myślę, że na pewno w
tym tygodniu musimy gdzieś wyjść. Nawet na lody”. To jest jedyna osoba,
która wie o mnie dużo. Potem chwilę
popisałyśmy, następnie położyłam się na łóżku i nie wiadomo czemu usnęłam.
-Hallo, Viktoria! Wstawaj! Szybko! Za 5 min. Idziemy – obudził mnie mój tata.
- Oj dobra już wstaje.
Szybko wstałam, podeszłam do lustra i ogarnęłam włosy po moim ‘spaniu’. Kiedy
już wszyscy weszliśmy do samochodu i zaczęliśmy jechać do kina, a mieliśmy do
niego niecałe 15 min. Samochodem, ja
wyglądałam przez okno i skupiłam się na
moim śnie, jaki mi się przyśnił w trakcie mojej drzemki. Śniło mi się, że byłam
dziewczyną samego Louisa Tomlinsona (nie ukrywam, że to on najbardziej podoba
mi się z całego zespołu), to było takie piękne.
I się pocałowałyśmy…… Z całego
mojego zamyślenia wyrwała mnie Amy.
-Chodź już, jesteśmy. Idziemy bo się zacznie a musimy jeszcze kupić popcorn,
cole i bilety. Chodź! – krzyknęła
- Już idę- i niechętnie opuszczając krainę swoich marzeń, wyszłam z samochodu
udając się w stronę kina.
Kiedy bilety zakupili rodzice, i dali mi na wybrany seans, poszłam po popcorn i
cole do siostry, która jest tak kochana i zakupiła również dla mnie. Kiedy
wchodziła już na sale, leciały reklamy. Zajęłam swoje miejsce i czekałam na film.
Po dwóch godzinach film się skończył.
Był o dziewczynie, która była tam dobrą uczennicą, później się stoczyła
na złą stronę bo poznała takiego tam chłopaka. I tak dalej, i tak dalej. Długo
by opowiadać, ale ja dobra nie jestem w opowiadaniu historyjek.
Kiedy wychodziłam razem z innymi ludźmi po zakończonym seansie, dostałam sms’a
. Wyjęła telefon zaczęłam odczytywać wiadomość i nagle BUUM. Wpadałam do
kogoś. Mój telefon uderzając o podłogę rozpadał
się na 2 części. A jeszcze aby tego było
mało ten ktoś miał ze sobą napój, i cały był na mnie.
- Och ja przepraszam, nie chciałem, naprawdę…. – powiedział chłopak, który
podał mi rękę abym mogła wstać.
- Ale to moja wina… - i w tym momencie podniosłam
głowę i zobaczyłam samego Nialla Horana z One Direction. Pohamowałam się od
krzyku szczęścia, że to właśnie on wylał na mnie swój napój, ponieważ
wiedziałam, i domyślałam się, że gdybym to ja była sławna i ktoś by zaczął
krzyczeć na mój widok, czy koło mnie nie chciałabym tego. A poza tym, zwracałbym na nas większą uwagę
ludzi obok nas.
-Wcale nie, to ja… To ja szedłem … i nie patrzyłem… - powiedział Irlandczyk,
patrząc mi się prosto w oczy
Dobrze się zaczyna ;-)
OdpowiedzUsuń